Kiedy ponton, którym Mardini wraz ze swoją siostrą płynęły przez Morze Śródziemne, zaczął nabierać wody, kobiety wskoczyły do morza i przez cztery godziny holowały tonący ponton aż do dotarcia do greckiej wyspy Lesbos. Odwaga sióstr pozwoliła ocalić 19 uchodźców.

Teraz 23-latka została aresztowana pod zarzutem udziału w zorganizowanym przemycie ludzi. Oprócz niej aresztowano jeszcze jedną osobę pracującą dla organizacji charytatywnej na Lesbos. Aresztowania mają związek ze śledztwem ws. przemytu ludzi, ale także szpiegostwa i prania brudnych pieniędzy.

Mardini jest obecnie przetrzymywana w więzieniu w Atenach. Kobieta nie przyznaje się do winy - mówi jej prawnik, Haris Petsikos.

- Ona tylko angażowała się w działalność charytatywną. Nie ma żadnych dowodów obciążających ją - powiedział.

Drugą aresztowaną osobą jest 24-letni Niemiec Sean Binder.

Prokuratura informuje, że zatrzymani są podejrzani o udział w grupie przestępczej "zapewniającej bezpośrednią pomoc w zorganizowanym przemycie ludzi".

Mardini i Binder są oskarżeni o utworzenie organizacji przestępczej, ale także o szpiegostwo i łamanie tajemnic państwowych, krzywoprzysięstwo i łamanie prawa imigracyjnego Grecji.

Mardini na co dzień mieszka w Niemczech. Jak twierdzi jej prawnik w momencie, gdy popełniano zarzucane jej przestępstwa, nie znajdowała się w Grecji.

Siostra Mardini, Yusra, wzięła udział w igrzyskach olimpijskich w Brazylii w 2016 roku jak członek reprezentacji uchodźców.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ