Słuchając orędzia prezydenta, ktoś nieświadomy realiów politycznych Moskwy, mógłby przypuszczać, że wybory będą zaciętą i wyrównaną walką. Tymczasem Jedna Rosja ma wygraną w kieszeni; według sondaży uzyska większość. Jak podaje Centrum Lewady, może liczyć na 67 proc. głosów. Atakowani przez Putina liberałowie, którzy rządzili Rosją w latach 90., nie przekroczą progu 7 procent.
Jedynym ugrupowaniem, które ma szanse pokonać próg, są komuniści. Według dziennika “Moskowskij Komsomolec” Kremlowi to się nie podoba, postara się wprowadzić do Dumy jeszcze dwa ugrupowania: skrajnie prawicową Liberalno--Demokratyczną Partię Rosji populisty Władimira Żyrinowskiego oraz ugrupowanie oddanego Putinowi Siergieja Mironowa Sprawiedliwa Rosja.
“Wtedy w parlamencie będzie zasiadał ogromny niedźwiedź (symbol Jednej Rosji – red.) oraz trzech politycznych karzełków” – prognozuje gazeta. Wczorajsze orędzie prezydenta rozczarowało wielu obserwatorów życia politycznego Rosji. Oczekiwano, że skoro Putin występuje w telewizji, ujawni swoje plany na przyszłość. Gdyby po wyborach do Dumy zrezygnował z urzędu głowy państwa, mógłby nagiąć konstytucję i wystartować trzeci raz w wyborach prezydenckich 2 marca przyszłego roku. Z tej możliwości może skorzystać do 25 grudnia.– Putin kolejny raz potwierdził, że nie jest liderem całego narodu – skomentował wystąpienie Putina w rozmowie z “Rzeczpospolitą” przewodniczący opozycyjnego Sojuszu Sił Prawicowych Nikita Biełych. – Już nie pierwszy raz bezprawnie wykorzystuje swoje stanowisko i status głowy państwa do agitacji za swoim ugrupowaniem – oburza się Biełych.Wszelkie próby zwrócenia uwagi Centralnej Komisji Wyborczej na łamanie zasady równego dostępu do mediów dla liderów wszystkich startujących w wyborach partii nie przynoszą efektu.
– To zupełnie normalne. Władimir Putin jest na listach wyborczych Jednej Rosji – mówi zdziwiony pretensjami szef CKW Władimir Czurow.
Nie widzi on też nic nagannego w powołaniu specjalnej grupy roboczej, która zajmie się spisywaniem końcowych wyników głosowania. W skład tej grupy weszli wyłącznie przedstawiciele Jednej Rosji.
– Oznacza to, że reszta członków komisji zamieni się w maszynki do zatwiardzenia wyników – uważa komunista Jewgienij Kliuszin.