Głównym punktem uroczystości ma być symboliczna zmiana flagi powiewającej nad bazą Echo w Diwanii. Dokładny program i termin przekazania odpowiedzialności za polską strefę został ze względów bezpieczeństwa okryty tajemnicą. Baza Echo wielokrotnie była bowiem celem ataków, a na uroczystość zostali zaproszeni wysocy rangą przedstawiciele irackich władz. Swój udział już wcześniej zapowiadał też minister obrony narodowej Bogdan Klich.
W Iraku przebywa obecnie X zmiana polskiego kontyngentu licząca około 900 osób. – Liczymy, że uda się wycofać wojsko do połowy października, ale na wszelki wypadek zostawiamy sobie dwa tygodnie marginesu – mówi “Rz” rzecznik szefa Sztabu Generalnego pułkownik Sylwester Michalski. Podkreśla, że Polska kończy formalnie udział w misji Iraqi Freedom, ale nie opuszcza całkowicie Iraku. – Zostawimy na miejscu około 15 żołnierzy w ramach misji szkoleniowej NATO – dodaje Michalski.
W ciągu pięciu lat w Iraku zginęło 22 polskich żołnierzy i pięciu cywilów. Koszt finansowy misji szacuje się na 800 milionów złotych. Logistyczne przygotowania do wycofania wojsk zaczęły się już na początku roku. Do Pol-ski trzeba przetransportować m.in. śmigłowce, pojazdy, broń i środki łączności. Na miejscu zostawimy pojazdy Hummer, które zostały nam wypożyczone przez Amerykanów. Irakijczykom przekażemy natomiast przyrządy do szkolenia żołnierzy, środki łączności satelitarnej oraz komputery i wyposażenie biur.Polskie władze chcą, aby razem z żołnierzami mogli opuścić Irak współpracujący z nimi iraccy cywile. Chodzi o blisko 100 osób i ich rodziny.
“Jest niezbędne, aby uregulować status tych osób, które nas wspierały podczas misji wojskowych, a więc tłumaczy i osób w mundurach. Jeżeli tylko zechcą ze względów bezpieczeństwa, będą mogły przenieść się i osiąść w Polsce” – mówił w tym tygodniu szef MON Bogdan Klich.Polska była jednym z pięciu krajów, obok USA, Wielkiej Brytanii, Australii i Danii, które w 2003 roku zaangażowały się militarnie w operację obalania reżimu Saddama Husajna. Po jej zakończeniu Polacy przejęli kontrolę nad strefą środkowo-południową. Kiedy wybuchło szyickie powstanie kierowane przez radykalnego duchownego Muktadę as Sadra, większą część strefy oddano pod kontrolę Amerykanów, a polską bazę przeniesiono z Babilonu do Diwanii.
– W ostatnich miesiącach wyraźnie poprawiło się bezpieczeństwo. Ale co najważniejsze, bardzo intensywnie trwa odbudowa kraju. W Diwanii, gdzie stacjonuje nasze wojsko, prąd jest już przez 12, a czasem 14 godzin na dobę. Wcześniej było to zaledwie kilka godzin – mówi “Rz” polski ambasador w Iraku Edward Pietrzyk.