Z propozycją wystąpił Riccardo Calimani, szef fundacji, która zarządza Muzeum Żydów Włoskich w Ferrarze. Calimani przypomniał, że 15 lat temu ówczesny prezydent Francji Jacques Chirac w rocznicę wielkiej deportacji francuskich Żydów uznał odpowiedzialność swego kraju za udział w prześladowaniach i przeprosił, czego Włochy nie zrobiły do dziś.
Propozycję popiera Riccardo Pacifici, przewodniczący rzymskiej gminy żydowskiej. Przypomina, że we Francji ukarano kolaborantów, którzy prześladowali Żydów, podczas, gdy we Włoszech za prześladowania Żydów nie skazano ani jednej osoby. Jak ocenił Pacifici, „pod tym względem Włosi byli dla siebie zbyt wyrozumiali”. Przewodniczący związku rabinów włoskich Giuseppe Laras uważa, że formalna prośba o przebaczenie ze strony państwa włoskiego miałaby znaczenie symboliczne, ale jego zdaniem ważniejsza jest walka z przejawami nietolerancji, antysemityzmu i rasizmu. Na razie władze Włoch nie zareagowały na te dezyderaty.
We Włoszech w czasach faszyzmu mieszkało ok. 60 tys. Żydów, świetnie zintegrowanych z resztą społeczeństwa. Wielu należało do włoskich elit artystycznych, naukowych i politycznych; spora część wspierała faszystów. Antysemityzm nie istniał. Prześladowania rozpoczęły się w 1938 r., gdy Mussolini wprowadził ustawy rasowe, które wykluczały Żydów z życia społecznego, ale nie miały na celu eksterminacji. Pierwsze obozy dla Żydów obcokrajowców powstały w 1940 r. W trzy lata później rozpoczęły się łapanki i deportacje przeprowadzane głównie rękoma włoskiej, faszystowskiej policji. 7,5 tysiąca włoskich Żydów trafiło do Auschwitz. Ocalało zaledwie 600.
27 stycznia, rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz, jest we Włoszech od dziesięciu lat Dniem Pamięci.