Siergiej Wierszinin, wiceszef rosyjskiej dyplomacji odnosząc się do "ostatnich nalotów Izraela" stwierdził, że "takie arbitralne ataki na suwerenne państwo muszą się skończyć".

Izrael regularnie atakuje irańskie cele w Syrii, obawiając się, że Teheran wykorzystuje wojnę domową w sąsiednim kraju (Iran, podobnie jak Rosja, jest sojusznikiem prezydenta Baszara el-Asada) do stworzenia w Syrii przyczółku, który będzie mógł wykorzystać w przypadku ataku na Izrael. W ostatnim czasie Izrael zaczął publicznie przyznawać się do ataków powietrznych na terytorium Syrii (wcześniej nie komentował doniesień o nalotach przeprowadzonych przez izraelskie lotnictwo w Syrii).

- Jakiekolwiek dodatkowe ataki pogorszą sytuację - ostrzegł przedstawiciel Rosji. - Działania żadnej ze stron w Syrii nie mogą wykraczać poza walkę z terrorystami - zaznaczył.

Izraelskie lotnictwo atakuje w Syrii przede wszystkim pozycje irańskich żołnierzy, a także libańskiego Hezbollahu, oraz magazyny z bronią, która ma pochodzić z Iranu.

W przeszłości jeden z ataków powietrznych Izraela na cele w Syrii doprowadził do kryzysu w relacji Tel Awiw-Moskwa - powodem kryzysu było zestrzelenie rosyjskiego Iła-20 przez syryjską obronę przeciwlotniczą w czasie izraelskiego nalotu w prowincji Latakia. Rosja oskarżała Izrael, że myśliwce tego kraju uczyniły sobie z rozpoznawczego rosyjskiego Iła-20 żywą tarczę.

W odpowiedzi Moskwa przekazała Syrii systemy rakietowe S-300 mające usprawnić syryjską obronę przeciwlotniczą.