Reklama

Paradoks Havla

Polacy czczą czeskiego prezydenta myśliciela, wspominając jego odwagę z czasów komuny.  Ale nadal mało wiemy, jak wpłynął on na kształt demokratycznych Czech po 1989 r.
Vaclav Havel w 2009 roku

Vaclav Havel w 2009 roku

Foto: Fotorzepa, BS Bartek Sadowski

Václav Havel zmarł 18 grudnia 2011 roku. Tekst z archiwum tygodnika "Uważam Rze"

Takiego spontanicznego i masowego konduktu żałobnego nie widziała Praga od pogrzebu Jana Palacha w 1969 r. 21 grudnia dziesiątki tysięcy mieszkańców stolicy Czech odprowadzały trumnę prezydenta Václava Havla w drodze z kościoła św. Anny na Starym Mieście do katedry św. Wita na Hradczanach. Polacy z ogromnym szacunkiem oglądali migawki z pożegnania  prezydenta myśliciela. Trumnę wieziono na tej samej lawecie, na której w 1937 r. spoczywała trumna prezydenta Tomasza Masaryka, poprzedniego czeskiego „filozofa na tronie”. Ale miłość Polaków do czeskiego przywódcy jest dość specyficznym fenomenem. Bardziej szanowano w nim człowieka, który rzucił wyzwanie komunistom, niż rozumiano różnice w drogach, jakie przebyły Polska i Czechy w ciągu ostatnich 20 lat.

Pozostało jeszcze 92% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama