Jeśli Zachód będzie kontynuował tę absolutnie nieprofesjonalną politykę histerii, będziemy się musieli zastanowić, co możemy z robić w zamian - powiedział Ławrow w wywiadzie dla Bloomberga.

Reklama
Reklama

Szef rosyjskiego MSZ podkreślił jednak, że Rosja nie szuka konfrontacji i "nie będzie papugować" zachowania państw zachodnich.

Rosyjski dyplomata stwierdził jednocześnie, że wszystkie groźby pochodzące ze Stanów Zjednoczonych, a także ze stolic europejskich, są wysoce nieprofesjonalne, dalekie od rzeczywistości, a kraje te kierują się wyłącznie chęcią zemsty.

- Nie sądzę, by te kraje traktowały poważnie sankcje ekonomiczne. Wszelkie ich decyzje są spowodowane chęcią zemsty, a zemsta jest zawsze niekorzystna dla polityków. Przynajmniej dla tych, którzy są zaangażowani w poważną politykę - mówił Ławrow. - Jeśli Zachód dla zemsty chce poświęcić swoją reputację wiarygodnego partnera dla całej światowej gospodarki, to tylko jego sprawa - dodał szef rosyjskiego MSZ.

Po zjednoczeniu Krymu z Rosją po marcowym referendum, Stany Zjednoczone i Unia Europejska nałożyły sankcje na wysokich rangą urzędników rosyjskich, zamroziły ich aktywa w zachodnich bankach i wstrzymały wydawanie im wiz. Na wciąż rozszerzanych czarnych listach znajduje się także siedemnaście rosyjskich firm.

W przypadku dalszej eskalacji ukraińskiego kryzysu państwa Zachodu grożą rozszerzeniem sankcji, które mogą dotknąć kluczowe gałęzie rosyjskiej gospodarki.

Moskwa potępiła te działania, nazywając politykę sankcji "niestosowną i szkodliwą", ostrzegając jednocześnie kraje Zachodu o możliwym "efekcie bumerangu".

Fragment wywiadu Siergieja Ławrowa dla Bloomberga