Zostałem uprowadzony - powiedział Szar, gdy po wystukaniu w komórce numeru ratunkowego 100, odezwał się młody funkcjonariusz. Potem słychać było w słuchawce krzyki i strzały. A także śmiech, teraz już wiadomo - porywaczy.
Była 22:25 w czwartek 12 czerwca. Wtedy jeszcze nikt w Izraelu nie wiedział, że trzech młodych Izraelczyków zostało uprowadzonych, gdy próbowali złapać autostop ze szkoły religijnej w osiedlu żydowskim na Zachodnim Brzegu Jordanu.
Potem ich losem żył cały kraj. Zakładano, że zostali uprowadzeni, ale żyją. Aż do ostatniego poniedziałku, gdy odnaleziono ich przykryte kupą kamieni ciała w okolicach Hebronu.
Jak pisze dziennik "Jedijot Achronot", młody funkcjonariusz nie wiedział, co zrobić z niecodziennym zgłoszeniem o uprowadzeniu. Poradził się doświadczonej policjantki. Uznała telefon za żart.
Opóźniło to poszukiwania o wiele godzin. Porywacze mieli czas na ukrycie ciał zabitych niedługo po uprowadzeniu młodych Izraelczyków i na ucieczkę.
Policja jeszcze wiele dni później utrzymywała, że nagranie nie świadczy o tym, że nastolatkowie zostali zabici. Jak mówili, cytowanej przez "Jedijot Achronot" matce Gilada Szara, strzały, które było słychać w czasie zgłoszenia telefonicznego, były oddawane w powietrze. Bo, jak ktoś chce zabić, to nie ostrzega - mówili policjanci. Na dodatek głos chłopca miał ich zdaniem sugerować, że nie czuł się zagrożony śmiercią.
Sprawa może się zakończyć dymisjami funkcjonariuszy, spekuluje prasa. A na pewno podważyła ona zaufanie do policji izraelskiej.
Władze izraelskie uważają, że za porwaniem stoi dwóch Palestyńczyków związanych z Hamasem. Całą radykalną organizację uznały za odpowiedzialną za zbrodnię i zapowiedziały ukaranie. O zemście mówiło też wielu ortodoksyjnych Żydów uczestniczących we wtorek w uroczystościach pogrzebowych.
Nie trzeba było na nią długo czekać. Izraelska policja znalazła w środę rano w lesie pod Jerozolimą ciało nastoletniego Palestyńczyka. Kilka godzin wcześniej został uprowadzony. Wiele wskazywało na to, że stał się ofiarą zemsty za uprowadzenie i zamordowanie trzech izraelskich nastolatków.
Część mediów izraelskich, w tym lewicowy dziennik "Haarec", spekulowała, że zemsty na młodym Palestyńczyku dopuścili się żydowscy ultraprawicowi ekstremiści. Przewodniczący Autonomii Palestyński Mahmud Abbas obarczył Izrael "pełną odpowiedzialnością".
Na wieść o śmierci 16-letniego Palestyńczyka we wschodniej Jerozolimie, gdzie go ostatnio widziano, wybuchły zamieszki. Konflikt może się nasilić.