Dokument dotyczył gwałtu zbiorowego, który jako pierwszy z całej serii podobnych przestępstw poruszył opinię publiczną na całym świecie. Grupa mężczyzn zgwałciła w autobusie młoda studentkę, a jej partnera pobito i wyrzucono z jadącego pojazdu.
Dziewczyna zmarła po kilku dniach pobytu w szpitalu. Sprawcy zostali skazani na śmierć.
Sądowy zakaz emisji filmu związany był z zamieszczoną w nim wypowiedzią jednego ze sprawców gwałtu, który nie okazał skruchy i stwierdził, że kobieta przeżyłaby gwałt, gdyby nie stawiała oporu.
Sądowy zakaz emisji filmu wzbudził w Indiach oburzenie, a z decyzją stacji NDTV solidaryzowała się większość wypowiadających się na ten temat internautów. Był wśród nich m.in. prawnuk Mahatmy Gandhiego, Tushar Gandhi.
Wish I could post a blank tweet in solidarity with NDTV's India's Daughter protest.
Ojciec zgwałconej dziewczyny stwierdził, że wszyscy powinni obejrzeć zakazany dokument, bo dobitnie pokazuje on los kobiet w Indiach.
Dyrekcja stacji NDTV zdecydowała o emitowaniu przez blisko godzinę, czyli przez cały czas trwania dokumentu, czarnej planszy z tytułem filmu. - Nie będziemy krzyczeć, ale zostaniemy usłyszani - powiedziała szefowa stacji Sonia Singh.
Bravo NDTV, to put down this in protest to ban on documentary "India's daughters". pic.twitter.com/QNX6yyLGTX
Brytyjski dokument miał być pokazany w siedmiu krajach z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet. Zakaz indyjskiego sądu spowodował, ze stacja BBC przyspieszyła emisje filmu i pokazała go już w środę.