Taką wersję wydarzeń przedstawił prowadzący śledztwo prokurator Marsylii Brice Robin.

Dowodów na to, że nie chodzi o wypadek, jest jego zdaniem wiele. Ich podstawą jest przede wszystkim nagranie zarejestrowane na czarnej skrzynce samolotu.

Pierwsze dwadzieścia minut lotu po starcie samolotu z Barcelony przebiegał spokojnie. Rozmowa w kabinie między dwoma pilotami przebiegała wręcz w przyjaznej atmosferze. Kiedy jednak pierwszy pilot zaczął wymieniać czynności, które należy zrobić przed lądowaniem maszyny w Duesseldorfie, odpowiedzi 28-letniego Lubitza były „lakoniczne". Po chwili pierwszy pilot przekazał Lubitzowi stery maszyny i wyszedł z kabiny, zapewne aby udać się do toalety. Wtedy samolot był na automatycznym pilotażu.

Po chwili Lubitz zaczął przekręcać pokrętło służące do obniżenia lotu maszyny.

- To jest urządzenie tak zbudowane, że nie można go uruchomić samym naciśnięciem, choćby głową przez osobę która straciła przytomność – mówi prokurator. – Przeciwnie, Lubitz musiał kilkanaście razy je obrócić aby maszyna w ciągu około 10 minut zaczęła zniżać lot z 10 tys. metrów do około 2 tys., kiedy się rozbiła.

To obniżenie lotu zaczęło się nad Tulonem, a więc w ogromnej odległości od Duesseldorfu, miejsca docelowego podróży – dodaje. Nagranie czarnej skrzynki zarejestrowało także bardzo spokojny aż do końca oddech Lubitza. To sygnał, że ani nie utracił świadomości, ani nie wpadł w panikę. Bardzo szybko do kabiny próbował dostać się główny pilot. Wystukał kod identyfikacyjny, jednak nie usłyszał żadnej odpowiedzi. Po chwili zaczął uderzać mocno w drzwi, a nawet próbował je wyważyć.

- Od zamachów w Nowym Jorku 11 września, międzynarodowe normy zakładają, że drzwi do kabiny są pancerne i nie można ich otworzyć bez zezwolenia osoby wewnątrz. Sam kod jest tylko sposobem identyfikacji – podkreśla prokurator Robin.

Łączność z Lubitzem próbowała także nawiązać wieża kontrolna z Marsylii. Ale drugi pilot i na te prośby nie odpowiedział. - Przez ostatnie 10 minut lotu w kabinie pilotów nie padło ani jedno słowo – mówi Robin. Samolot najpierw zahaczył o zbocze góry a potem rozbił się o nią z szybkością 700 km na godzinę.

Z nagrania wynika, że pasażerowie o powadze sytuacji dowiedzieli się dosłownie tuż przed katastrofą.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

Jakie mogły być motywacje Lubitza? O zbadanie jego pochodzenia, środowiska, kontaktów francuska prokuratura zwróciła się do władz niemieckich. Kanclerz Merkel osobiście obiecała, że odpowiedź nadejdzie tak szybko, jak to możliwe.

Zobacz film o zabezpieczeniach drzwi kokpitu Airbusa: