Po koniec września archiprezbiter Wsiewołod Chaplin, rzecznik Cerkwi, stwierdził, że rosyjskie działania zbrojne w Syrii pozostają w zgodzie z prawem międzynarodowym i szczególną rolą, jaką Rosja zawsze odgrywała na Bliskim Wschodzie. Duchowny powiedział również, że Rosja prowadzi w Syrii "świętą wojnę" z terroryzmem, oraz że w tej chwili jest chyba najbardziej aktywnym państwem w tej walce.
Wypowiedź Wsiewołoda Chaplina wywołała oburzenie wśród chrześcijan, przede wszystkim syryjskich, którzy podkreślają, że w chrześcijaństwie nie ma czegoś takiego jak "święta wojna".
"Wojna nie ma nic wspólnego ze świętością. Jest antychrześcijańska i skierowana przeciwko Bogu, bo jest też przeciwko człowiekowi" - pisali internauci na Twitterze.
Za nieetyczną i antychrześcijańską uznali wypowiedź Cerkwi i przypomnieli, że nie reprezentuje ona ani chrześcijan Wschodu, ani chrześcijaństwa w ogóle.
Przypomnieli, że idea "świętej wojny" przyszła z Zachodu wraz z krzyżowcami i to chrześcijanie Orientu zostali nią najbardziej dotknięci.
"My, chrześcijanie Wschodu jesteśmy wyznawcami świętego spokoju i współistnienia" - pisali na Twitterze.