Reklama
Rozwiń
Reklama

Niemiecka oferta dla Putina

Monachium czeka na prezydenta Rosji i jego nowe propozycje. Rzecz w tym, że Putin ich nie ma.

Aktualizacja: 10.01.2016 19:49 Publikacja: 10.01.2016 17:36

Władimir Putin jest traktowany na arenie międzynarodowej z wyraźną rezerwą. Zaproszenie do Monachium

Władimir Putin jest traktowany na arenie międzynarodowej z wyraźną rezerwą. Zaproszenie do Monachium powinno być dla niego atrakcyjne. Na zdjęciu: Rosyjski prezydent w czasie spotkania G20 w Brisbane

Foto: AFP

Monachijska, 52. z rzędu, konferencja bezpieczeństwa rozpoczyna się za miesiąc. Wolfgang Ischinger, jej przewodniczący, wysłał już dawno odpowiednie zaproszenie na Kreml i czeka na odpowiedź, Putin jednak zwleka i nie wiadomo, czy dołączy do grona 30 szefów państw i rządów z całego świata, w którym znajdzie się także prezydent Andrzej Duda.

Ischinger, doświadczony dyplomata, w przeszłości ambasador Niemiec w Waszyngtonie i wieloletni szef struktur planowania w niemieckim MSZ, jest przekonany, że Moskwa dojrzała już do tego, aby rozpocząć poważny dialog z Zachodem.

Monachijska konferencja bezpieczeństwa, swego rodzaju forum dyskusyjne na najwyższym politycznym poziomie, byłaby doskonałą scenerią dla przywódcy Rosji dla przedstawienia swych poglądów. Także propozycji, jeżeli Moskwa ma jakieś nowe idee w sprawie Ukrainy czy Bliskiego Wschodu.

Rosja musi być silna

Udział Putina w prestiżowym zgromadzeniu w Monachium rosyjska propaganda mogłaby  przedstawić także jako ostateczny koniec i fiasko całej zachodniej taktyki izolacji Rosji na arenie międzynarodowej.

Wolfgang Ischinger  nie ma takich obaw. – Wśród uczestników konferencji będą prócz 30 szefów państw i rządów także ministrowie obrony z dziesiątków państw świata. Będą mogli stawiać Putinowi także niewygodne pytania – tłumaczy Ischinger „Spiegel Online".  Zapewnia także, że nie wierzy w skuteczność izolacji Rosji na dłuższą metę i czas na rozmowy.

Reklama
Reklama

Niemieckiego dyplomatę nie sposób zakwalifikować do licznego w Niemczech obozu zwolenników Putina (tzw. Russlandversteher ) na czele z byłym kanclerzem Gerhardem Schroederem. Swego czasu proponował nawet dostawy broni dla armii ukraińskiej, aby mogła skuteczniej przeciwstawić się wspieranym przez Moskwę separatystom na wschodzie kraju.

– Zachód odczuwa respekt jedynie w obliczu siły, a przedstawianie jakichkolwiek propozycji właśnie na konferencji bezpieczeństwa musiałoby zostać odczytane jako wyraz słabości Rosji – przekonuje „Rz" Siergiej Markow, były doradca Putina. Przyznaje jednak, że byłaby to niezła okazja do przerwania „informacyjnej blokady" Rosji i możliwość przeciwstawienia się szerzącej się „zwłaszcza w zachodniej Europie rusofobii". Markow jest zdania, że rozmawiać nie ma o czym zarówno w sprawie Ukrainy, gdzie „nielegalny" rząd w Kijowie czyni wszystko, aby nie wypełniać porozumień z Mińska, jak i w sprawie Syrii, gdzie jedynym słusznym rozwiązaniem jest wsparcie przez Rosję armii Asada, aby była w stanie rozprawić się z tzw. Państwem Islamskim.

A takie stanowisko Rosji może bez wątpienia przedstawić w Monachium szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow.

Powrót do przeszłości?

Władimir Putin był już gościem monachijskiej konferencji w 2007 roku. Przybył na miejsce ogromnym mercedesem, którego eskortowała potężna limuzyna ZiŁ. Bez „zbytniej dyplomacji" i „przesadnej uprzejmości", jak zaznaczył, zarysował obraz świata z punktu widzenia Moskwy osaczanej przez NATO. Gromił USA za „dążenie do monopolu władztwa nad światem" poprzez tworzenie „centrum siły, władzy i decyzji", czego dowodem miały być plany budowy systemu antyrakietowego.  Udowadniał, że Stany Zjednoczone przekroczyły wszelkie „polityczne granice w niemal wszystkich sferach".

Takiej tyrady na międzynarodowym forum do tamtej pory z ust Putina nie słyszano. Jego wystąpienie  media zakwalifikowały jako zapowiedź nowej zimnej wojny. Politycy Putina zignorowali. Kilkanaście miesięcy później rosyjskie czołgi znalazły się 25 kilometrów od Tbilisi. Putin triumfował, w czym pomógł mu wydatnie kalkulujący błędnie ówczesny prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili.

Podróże do Moskwy

To już historia. Biorąc pod uwagę skomasowane ataki przeogromnej  rosyjskiej machiny propagandowej na Zachód, prezydent Rosji musiałby wygłosić w Monachium jeszcze bardziej agresywne przemówienie – Putin nie ma niczego nowego do zaprezentowania, o czym świadczy jego niedawne wystąpienie na forum ONZ.

Reklama
Reklama

Znana jest już sama oferta, aby Zachód zapomniał o Ukrainie w zamian za konstruktywny udział Rosji w stabilizacji sytuacji w Syrii i w całym regionie – mówi „Rz" Stefan Meister, analityk Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP). Nie kryje obaw, że rośnie na Zachodzie gotowość do kompromisu z Moskwą, a zbyt duże ustępstwa grożą prawdziwą destabilizacją Ukrainy.

Wprawdzie trudno sobie jeszcze dzisiaj wyobrazić oficjalną wizytę Władimira Putina w Berlinie czy Waszyngtonie, ale Rosja staje się celem podróży wielu zachodnich polityków, w tym sekretarza stanu USA Johna Kerry'ego. Do Moskwy wybiera się premier Bawarii Horst Seehofer, szef CSU, koalicjanta w rządzie Angeli Merkel. Niedawno gościł tam wicekanclerz Sigmar Gabriel, przywódca SPD, gdzie wsparł projekt budowy omijającej Ukrainę i Polskę drugiej nitki  gazociągu północnego. Berlin podkreśla przy tym, że nie jest to projekt rządowy i uczestniczą w nim prywatne koncerny kilku państw. – Nie znaczy to, że kanclerz Merkel wspiera to przedsięwzięcie. Jedyne, co robi, to nie krytykuje Sigmara Gabriela – tłumaczy Stefan Meister. Nie jest przekonany, czy budowy nie zablokuje jednak Bruksela.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama