Wiaczesław Dacik wypędził nocą 15 prostytutek i co najmniej dwóch ich klientów na ulicę. Tam kazał im się rozbierać i nagich popędził na komisariat policji. Policjanci aresztowali go za chuligaństwo i naruszenie miru domowego.
Sąd nad Newą wydał nakaz aresztowania go na dwa miesiące za pogrom domów publicznych w centrum miasta, na Wyspie Wasilewskiej. Oskarżono go m.in. o to, że „używając siły fizycznej przemieścił kobietę na korytarz, gdzie udało jej się uciec. Swoimi działaniami Dacik naruszył konstytucyjne prawo poszkodowanej do nienaruszalności mieszkania".
Dacikowi grozi dziesięć lat więzienia – również za wyłamywanie drzwi w domach publicznych i bójkę z ochroną jednego z nich. Prostytutki ukarano grzywną, ich klientom nic się nie stało.
Działacz radykalnego, nacjonalistycznego „Związku Słowiańskiego" jest jednocześnie kryminalistą i byłym zawodnikiem MMA (mieszanych sztuk walki) o pseudonimie „Rudy Tarzan". Zaczynał od trenowania tajskiego boksu, szybko jednak zamienił go na „walki w stylu wolnej amerykanki".
Jednocześnie zaczął burzliwą karierę kryminalną. Po serii napadów na salony z telefonami komórkowymi i sklepy jubilerskie został aresztowany w 2007 roku. Jak sam wspominał, w petersburskim areszcie udawał psychicznie chorego. Robił to tak dobrze, że rzeczywiście zamknięto go w zakładzie psychiatrycznym.
Uciekł stamtąd w 2010 roku i przez Estonię dostał się do Norwegii, gdzie poprosił o azyl polityczny. Norwegowie nie uwierzyli w jego polityczne prześladowania w Rosji i wsadzili do aresztu za nielegalne posiadanie broni, po czym w 2011 roku deportowali do ojczyzny.
Tam z kolei skazano go za nielegalne przekroczenie granicy. Z ojczystego więzienia w syberyjskim Krasnojarsku wyszedł dopiero w marcu obecnego roku i od razu ogłosił się „wojownikiem z prostytucją".
Ostatni wyczyn Dacika obrońcy prawa znad Newy nazwali „średniowieczną dzikością". „I co dalej (z prostytutkami)? Będą ukrzyżowane czy może spalone na stosach ?" - pytał jeden z deputowanych petersburskiej rady Maksim Reznik. „Dla nikogo nie jest tajemnicą, że te domy publiczne ochraniane są przez samą policję. (...) Jaką rolę odgrywali policjanci w tej pokracznej historii ?" - zwrócił się do komendanta miejskiej policji.