Anna Słojewska z Brukseli

W piątek, 16 września, w Bratysławie spotkają się przywódcy 27 państw UE, wszystkich poza Wielką Brytanią. Mają się zastanowić nad przyszłością Unii w pomniejszonym gronie.

– Szukamy tematów, które dają nam szansę na jedność. I pokazują wartość dodaną Unii – mówił polskim dziennikarzom Konrad Szymański, który był w poniedziałek w Brukseli na spotkaniu ministrów ds. europejskich państw uczestniczących w szczycie w stolicy Słowacji. Dlatego na razie Polska nie zamierza składać propozycji zmiany traktatów, o której tak zdecydowanie mówi w Polsce rządzące PiS.

Szymański podkreślał jednak, że zmiany instytucjonalne są naszym celem i w kolejnych miesiącach Polska będzie do tematu wracać. I jak już dojdzie do sytuacji, że za zmianami traktatowymi będzie opowiadała się większość Unii, to wtedy będzie można o tym dyskutować.

Tematem ważnym dla obywateli UE ma być bezpieczeństwo: zarówno zewnętrzne, na granicach, jak i wewnętrzne, przed zagrożeniem terrorystycznym. To tutaj Unia ma pokazać, że lepiej działać wspólnie. Na granicach zewnętrznych UE już wkrótce ma się pojawić Europejska Straż Graniczna i Przybrzeżna, która będzie wspomagać kraje dotknięte nadzwyczajną presję migracyjną. Zanim to nastąpi, państwa mają się zdeklarować w sprawie tymczasowego wsparcia Bułgarii, której granice są właśnie poddane teraz takiemu naciskowi.

Polska ma nadzieję, że w debacie o migracji zniknie pomysł dzielenia się uchodźcami. Według Szymańskiego jest szansa, żeby zbudować nowe porozumienie między Berlinem a Europą Środkową, w którym nie byłoby już miejsca na obowiązkowe kwoty.

Według naszych nieoficjalnych informacji od polityków rządzącej CDU Berlin liczy jednak, że zostanie przyjęta propozycja Komisji Europejskiej ustanowienia stałego mechanizmu solidarności. Przewiduje ona dzielenie się uchodźcami w sytuacji, gdyby do jakiegoś kraju UE napłynęła ich nadmierna liczba.

– Wzmocniliśmy granice zewnętrzne, teraz czas na solidarność – mówił nam niemiecki polityk.

Ale Warszawa odrzuca te sugestie. – Byłoby lepiej gdyby Komisja Europejska wycofała tę propozycję – powiedział Szymański. Bratysława pokaże, czy jedność w tej sprawie jest możliwa.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Innym tematem, który może podzielić UE, znów według granicy Wschód–Zachód, jest zasada swobodnego przepływu osób. To masowy napływ pracowników z Polski był jednym z powodów negatywnego wyniku referendum w Wielkiej Brytanii.

Okazuje się jednak, że debata nie jest ograniczona do tego kraju. Pojawiają się pomysły wprowadzenia ograniczeń również w innych państwach UE. Polska zdecydowanie się temu sprzeciwia. – Jeśli ktoś kiedyś skutecznie wysadzi w powietrze jeden filar wspólnego rynku, to ktoś inny na 100 proc. wysadzi inny filar – mówi Szymański.

A te inne filary to swoboda przepływu towarów, usług i kapitału. Polski minister podkreślił, że Warszawa nie zgodzi się na żadne ograniczenia. Bo debata o negatywnych skutkach swobody przepływu osób jest fałszywa. Przyznał jednak, że w tej sprawie na pewno w Bratysławie pojawią się napięcia.

? David Cameron, były brytyjski premier, który ogłosił czerwcowe referendum w sprawie Brexitu, zrezygnował w poniedziałek z mandatu posła do parlamentu.