Hasło było widoczne na niewielkiej kartce przyklejonej do monitora jednego z pracowników Agencji. Monitor znajdował się za plecami pozującego do zdjęcia pracownika.
Rzecznik Agencji, Richard Rapoza przyznał w rozmowie z lokalnymi mediami, że hasło było autentyczne i pozwalało na dostęp do "wewnętrznej aplikacji". Nie ujawnił jednak jaka to aplikacja, zapewnił również, że od tego czasu hasło to zostało już zmienione.
Hawajska Agencja znajduje się w ogniu krytyki po tym, jak jeden z jej pracowników przy przejmowaniu dyżuru nacisnął niewłaściwy guzik - i uruchomił alarm rakietowy. Mieszkańcy Hawajów otrzymali na swoje telefony SMS-a z informacją, że stwierdzono zagrożenie rakietowe i władze wzywają wszystkich do jak najszybszego szukania schronienia. Alarm nadały też lokalne media elektroniczne.
Alarm udało się odwołać dopiero po 38 minutach ponieważ system nie był wyposażony w funkcję automatycznego odwołania takiego alarmu.
Pracownik Agencji, który doprowadził do fałszywego alarmu, został przeniesiony na inne stanowisko.