Z pomysłem uczczenia powstania w getcie w taki sam sposób, w jaki oddaje się hołd powstańcom warszawski, wyszedł krytyk teatralny i dziennikarz Mike Urbaniak.

W piśmie do wojewody mazowieckiego prosi o rozpatrzenie możliwości wprowadzenia na stałe takiej formy upamiętnienia powstania.

Pomysł dziennikarza poparł m.in. dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski. Przypomina on, że Warszawa jest miastem dwóch powstań przeciwko niemieckim okupantom i ten fakt wypada upamiętniać w sposób właściwy.

Inicjatywa Mike'a Urbaniaka nie spotkała się jednak z życzliwym przyjęciem wojewody mazowieckiego. Cytowany przez Onet.pl Zdzisław Sipiera odpowiedział dziennikarzowi, że syreny są po to, by ostrzegać przed niebezpieczeństwem i włączane są tylko po to, by sprawdzić, czy działają.

Argument, że syreny od lat włączane są regularnie o godz. 17 1 sierpnia, Sipiera kwituje tylko: przypadek.

Urbaniak nie ustaje jednak w staraniach. Zapowiada skierowanie pisma do przełożonego wojewody, czyli szefa MSWiA, Joachima Brudzińskiego, z pytaniem, czy podtrzymuje decyzję swojego podwładnego.

- Po raz pierwszy usłyszałem od przedstawiciela administracji państwowej, że te syreny nie są włączane, by upamiętnić powstańców, tylko przez zbieg okoliczności, żeby przećwiczyć czy działają! - mówi Urbaniak.