Fundacja One Campaigne powstała w 2004 roku z inicjatywy Bono i Boba Geldofa. Miała działać na rzecz zmniejszenia ubóstwa i ograniczania rozprzestrzeniania się chorób, przede wszystkim w Afryce.

W marcu 2017 roku nowa szefowa fundacji, Gayle Smith, ujawniła zarzuty, jakie wobec władz One Campaigne skierowali byli pracownicy biura fundacji w RPA. O zarzutach została również poinformowana brytyjska Komisja Dobroczynności.

W latach 2011-2015 grupa pracowników, jak określają to poszkodowani - była traktowana "gorzej niż psy". Pracownicy fundacji piszą o upokarzaniu, nękaniu, zmuszaniu do pracy, seksistowskich komentarzach, zwalnianiu ze stanowisk po odrzuceniu seksualnych propozycji.

W toku rocznego śledztwa wyszło na jaw, że przynajmniej część zarzutów była prawdziwa.

Potwierdzono m.in. że były urzędnik nazywał swoich podwładnych "bezwartościowymi", "idiotami", "głupkami" - w mailach, bezpośrednich kontaktach oraz w obecności osób trzecich.

Nie potwierdzono natomiast zarzutu, że jedna z kobiet została zwolniona po tym, jak odmówiła utrzymywania seksualnych kontaktów z "zagranicznym urzędnikiem państwowym". Jak jednak podkreśliła prowadząca dochodzenie komisja, żadne sygnały nie będą bagatelizowane i jeśli pojawią sie kolejne skargi - wszystkie zostaną zbadane.

Do zarzutów stawianych One Campaigne odniósł się współtwórca fundacji, Bono.

- Nienawidzę znęcania się. Fundacja powstała po to, by pomagać najbiedniejszym ludziom w najbiedniejszych rejonach świata, a okazuje się, że wobec naszych pracowników padają poważne i uzasadnione zarzuty o nękanie. Jestem wściekły, ale muszę wziąć za to odpowiedzialność  - przyznał Bono i zapowiedział, że chce się spotkać z ofiarami i przeprosić je osobiście.