Protestujący obawiają się, że zwiększona obecność wojskowa USA w Ghanie może sprawić, że kraj ten znajdzie się na celowniku ekstremistów, a także, że pogłębiona współpraca wojskowa ze Stanami Zjednoczonymi ograniczy suwerenność Ghany.

W Akrze, stolicy kraju, demonstrację zorganizowała grupa Najpierw Ghana Front Patriotyczny. Demonstranci nieśli transparenty z hasłami "Chodzi o naszą przyszłość" i "Ghana nie jest na sprzedaż".

Uczestnicy demonstracji zapowiadają, że protesty będą trwały dopóki rząd Ghany nie wysłucha ich obaw o to, że USA mają zbyt duże wpływy w ich kraju.

Podpisana przez rząd Ghany umowa z USA, ratyfikowana przez parlament (przy bojkocie głosowania przez opozycję), zapewnia personelowi wojskowemu USA dostęp do infrastruktury strategicznej w USA i umożliwia rozmieszczenie żołnierzy USA w tym kraju. Umowa daje też USA dostęp do częstotliwości radiowych w Ghanie i pozwala Stanom Zjednoczonym na uruchomienie własnego systemu telekomunikacyjnego w afrykańskim kraju.

W zamian za to USA ma przekazać ghańskiej armii 20 milionów dolarów - pomoc ma obejmować przekazanie sprzętu i szkolenie ghańskich żołnierzy.

Protestujący przeciwko tak głębokiej współpracy obawiają się, że w Ghanie powstanie stała amerykańska baza. Ambasada USA w Ghanie zdecydowanie zaprzecza jednak tym pogłoskom.

Ambasador USA w Ghanie, Robert Jackson podkreśla, że umowa między Ghaną a USA nie jest formą handlu suwerennością Ghany, ani nie zagraża bezpieczeństwu tego kraju.