Zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu. Na nagraniu widać, jak chłopiec sięga po rzeźbę "Afrodyty". Po chwili dzieło upada na ziemię.

Reklama
Reklama

Kilka dni później rodzice pięciolatka otrzymali rachunek na kwotę 132 tysięcy dolarów. Firma ubezpieczeniowa twierdzi, że uszkodzenia nie da się naprawić. 

"Jesteś odpowiedzialny za opiekę nad nieletnim dzieckiem. Brak odpowiedniego nadzoru może być uznany za zaniedbanie" - otrzymali w piśmie rodzice.

Matka chłopca nie kryła zaskoczenia. - Potraktowali to jak miejsce zbrodni - powiedziała Sarah Goodman.

Autorem rzeźby jest Bill Lyons. Artysta powiedział, że pracował nad "Afrodytą" dwa lata. Jego dzieło zostało wystawione na sprzedaż za 132 tysiące dolarów. Lyons potwierdził, że uszkodzenia nie da się naprawić.

Rodzice chłopca twierdzą, że rzeźba powinna być lepiej zabezpieczona. Kwestionują też opinię, że nie dziecko nie było pod odpowiednią opieką. Twierdzą, że do zdarzenia doszło przypadkiem, a można było tego uniknąć, gdyby władze miasta zapewniły lepszą ochronę obiektów.