Adamowicz został zaatakowany 13 stycznia ok. godziny 20 w czasie finału WOŚP w Gdańsku. Zabójca, 27-letni Stefan W. zadał mu kilka ciosów nożem, a następnie ze sceny wykrzyczał, że "siedział niewinnie w więzieniu" i że "PO go torturowała", dlatego też - jak dodał - "zginął Adamowicz". Prezydent Gdańska zmarł w wyniku wstrząsu krwotocznego w szpitalu, 14 stycznia.
- Wierzę, że Paweł Adamowicz ciężarem swoich dobrych uczynków przeważył szalę i wszedł po kryształowych schodach do królestw niebieskiego - mówiła cytowana przez Onet Dulkiewicz w czasie mszy, nawiązując do tryptyku "Sąd Ostateczny", który znajdował się niegdyś w Bazylice Mariackiej.
O zmarłym prezydencie Dulkiewicz mówiła, że Adamowicz miał "gdańskość" we krwi, a "gdańska tożsamość była jego tożsamością".
- Wierzył w wolność i indywidualne ludzkie wybory, które opowiadają się po stronie dobra. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat Paweł Adamowicz prywatnie wspierał troje sierot w Kongo i w Rwandzie. pomagał prywatnie wielu, wielu osobom - wspominała Dulkiewicz.
P.o. prezydenta Gdańska podkreśliła, że Adamowicz "trwale odmienił" Gdańsk, dzięki czemu "Gdańsk jest jednym z najlepszych miejsc do życia w Polsce".
- Drogi szefie doglądaj tam z góry naszych spraw - zakończyła swoje przemówienie Dulkiewicz. - Róbmy wszystko, by być taką wspólnota o jakiej marzył nasz prezydent Paweł Adamowicz. Bądźmy otwarci, gościnni, solidarni. Przekonujmy się siłą argumentów, a nie argumentami siły. Żyjmy lepiej ze sobą i dla siebie - apelowała.