Usunięcie kanału to reakcja na nagranie, które Jacek Międlar opublikował po zamachu w Nowej Zelandii. 

Komentując zamach w Chirstchurch, w którym zginęło 50 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych, Jacek Międlar powiedział m.in., że "wiele z wypowiedzi zamachowca z Nowej Zelandii to są wypowiedzi iście szlachetne".

- Co to znaczy stanąć w obronie białej Europy? Powiedzieć stanowcze "nie" tej propagandzie, która prowadzi do wymieszania się ras - powiedział. - Brenton (Tarrant - mężczyzna, który przeprowadził atak - red.) miał troszeczkę prawo się tak zachować - mówił.

Sprawą zajęła się policja i RPO. Zdaniem Adama Bodnara słowa Międlara mogły naruszyć Kodeks karny poprzez nawoływanie do nienawiści i pochwalanie zamachu oraz użycia przemocy wobec grupy ludzi. Polskie prawo tego zakazuje.

Dziś kanał Międlara został całkiem usunięty. Były ksiądz prowadził go przez 3 lata i w tym czasie zasubskrybowało go 52 ty. osób.

"Przeczytałem kalumnie jakie w donosie na mnie zamieścił Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Doniósł na mnie do prokuratury za moją wypowiedź na kanale YouTube, którego już nie mam. 52 tysiące subskrypcji. Kanał budowałem przez 3 lata. Ale to nie jest istotne. Może skasowanie kanału było sygnałem Bożej Opatrzności: „Jacek, zakładaj nową platformę. Wchodzi ACTA2, twórzcie własne serwisy”? Nowa platforma powstanie, ale nie o tym teraz" - napisał Międlar na łamach wprawo.pl