Kobieta, która pochodzi z Azji, urodziła dwoje dzieci, z których każde jest dzieckiem innej pary (pary te również były pacjentami kliniki leczenia niepłodności) - czytamy w pozwie. Z treści pozwu wynika też, że kobieta i jej mąż byli zmuszeni do oddania urodzonych przez nią dzieci ich biologicznym rodzicom.
Pozywająca klinikę para, opisana inicjałami jako A.P. i Y.Z. na co dzień mieszka w Flushing, w Nowym Jorku i jest małżeństwem od 2012 roku.
Małżonkowie, którzy od pewnego czasu bezskutecznie starali się o dziecko, postanowili w końcu skorzystać z metody in vitro korzystając z pomocy kliniki CHA Fertility z Los Angeles.
CHA Fertility nie komentuje sprawy.
Na swojej stronie internetowej klinika chwali się, że "spełniła marzenia (o dziecku - red.) dziesiątków tysięcy rodziców" w 22 państwach.
Tymczasem w pozwie czytamy, że para wydała ponad 100 tys. dolarów na procedurę in vitro. Na początku 2018 roku firma pobrała plemniki i komórki jajowe od Y.Z. i A.P. i połączyła je doprowadzając do powstania pięciu zarodków (cztery z nich były zarodkami żeńskimi).
Pierwsza próba przeniesienia zarodków do macicy A.P. nie udała się, ale po drugiej okazało się, że kobieta jest w bliźniaczej ciąży. Jak się jednak okazało podczas badania USG kobieta była w ciąży z dwoma chłopcami. Wtedy jednak rodziców zapewniono ich, że badanie USG jest niedokładne, a jedno z dzieci na pewno jest dziewczynką.
Jednak, gdy dzieci przyszły na świat okazało się, że rzeczywiście są to chłopcy. Badania genetyczne dowiodły też, że nie są to dzieci Y.Z. i A.P. lecz dwóch innych par leczących się w klinice.
Z tego powodu A.P. i Y.Z. zostali zmuszeni do przekazania opieki nad dziećmi ich genetycznym rodzicom. Para nadal nie wie, co stało się z ich zarodkami.