Radio Wolna Azja poinformowało, że urzędnicy w Sinciangu zmuszają Ujgurów, by pozbywali się swoich tradycyjnych dekoracji. Odnowione domy i mieszkania mają bardziej przypominać te kojarzone z Chinami.

Zmiany obejmują m.in. dywany i poduszki. W domach mają się pojawić także dodatkowe meble, np. biurka. Osoby, które nie podporządkują się decyzji urzędników, mogą trafić do obozów internowania.

Z raportu Departamentu Stanu USA wynika, że nawet 3 mln Ujgurów mogło trafić do obozów. Władze nazywają ja "obozami reedukacyjnymi", ale zdaniem tych, którym udało się uciec, są to miejsca, gdzie dochodzi do tortur i eksperymentów medycznych. Oficjalnie Chiny zaprzeczają takim działaniom.

W ramach prowadzonych działań władze rozpoczęły program tworzenia rodzin. Do ujgurskich kobiet, których partnerzy zostali wysłani do obozów, wprowadzają się Chińczycy. Pary często śpią w tych samych łóżkach, a czasie wolnym rozmawiają na temat ideologii Komunistycznej Partii Chin. 

Większość Ujgurów podporządkowuje się przepisom. Jedna z kobiet powiedziała, że odmieniła swoje mieszkanie do tego stopnia, że sama go nie poznaje. 

Chiny postrzegają religię Ujgurów jako zagrożenie. Działania wymierzone w tę mniejszość rozpoczęto w 2016 roku.