W oświadczeniu przekazanym mediom rząd uzasadnia, że tą decyzją chce pogodzić „pogodzić potrzebę ochrony dziedzictwa artystycznego, kulturowego i środowiskowego Wenecji i jej laguny z ruchem turystycznym i towarowym".
Decyzję rządu z ulgą przyjęli mieszkańcy miasta, którzy od lat walczyli o wyprowadzenie gigantycznych wycieczkowców z laguny.
Argumentowali, że powodują one erozję dna i skutecznie zamieniaja lagunę w odgałęzienie Adriatyku.
Przypuszcza się, że ostatnie powodzie, które nawiedziły Wenecję, były spowodowane globalnym ociepleniem, ale także właśnie erozją dna. Nie bez wpływu na zakaz był również wypadek sprzed dwóch lat, gdy rozpędzony kolos uderzył w nabrzeże.
Przeciwni zakazowi wpływania statków było ponad 4 tys. mieszkańców miasta, którzy w porcie znaleźli zatrudnienie - i tak poszkodowani utratą pracy i zamknięciem ruchu turystycznego podczas pandemii.
Teraz do konsultacji społecznych zostaną przekazane rozwiązania zakładające budowę terminali dla wycieczkowców poza laguną.
Valeria Duflot, założycielka organizacji społecznej Venezia Autentica, wezwała władze miasta i portu do zakazania wykopywania jakichkolwiek nowych kanałów w lagunie i do stworzenia infrastruktury, która umożliwiłaby statkom podłączanie się do zasilania elektrycznego po zadokowaniu, zamiast utrzymywania włączonych silników.
Wezwała również firmy wycieczkowe do wniesienia wkładu finansowego w budowę nowego portu oraz do zorganizowania przetargu na wahadłowy system dowożenia turystów do laguny.
Władze Włoch już wcześniej podejmowały próby zakazania ruchu wycieczkowców w lagunie. Próbowano to zrobić w 2019 roku, ale rząd upadł.