Dziewięć dni temu na polu w pobliżu odległej o ok. 300 km od Johannesburga wioski KwaHlathi pasterz znalazł przezroczysty kamień. Na wieść o odkryciu na miejsce przybyły tysiące ludzi z całego RPA. Wyposażeni w kilofy i łopaty poszukiwacze mieli nadzieję odnaleźć diamenty.
Przedstawiciel regionalnej rady ds. rozwoju i turystyki Ravi Pillay powiedział dziennikarzom, że podczas wizytacji na miejscu poszukiwań naliczył ok. 3000 poszukiwaczy.
Na polecenie władz pobrano próbki minerałów do analizy.
- Przeprowadzone badania jednoznacznie wskazują, że odkryte w okolicy kamienie to nie diamenty, lecz kwarc - przekazał Pillay.
- Wartość kryształów kwarcu nie została jeszcze ustalona, ale należy podkreślić, że jest ona bardzo mała w porównaniu z diamentami - podkreślił.
Przedstawiciel rady powiedział, że "diamentowa gorączka" uwypukla wyzwania ekonomiczne, przed którymi stoją lokalni mieszkańcy, borykający się z wysokim bezrobociem i ubóstwem.
W czasie wizyty władz mieszkańcy skarżyli się także na problemy z drogami i dostępem do wody. W czasie konferencji zapowiedziano zajęcie się tymi sprawami.
Po ujawnieniu, że na miejscu nie ma diamentów, liczba szukających spadła poniżej 500. Po "diamentowej gorączce" został teren o powierzchni ok. 50 hektarów pokryty dziurami o głębokości do jednego metra, co stanowi zagrożenie dla bydła.