Mężczyzna zajmował się handlem dopalaczami. Jego klientami było m.in. dwóch miejscowych nastolatków, którzy po zażyciu substancji trafili do szpitala.

Stan jednego z nich był krytyczny. Jak ustaliła policja obaj zażyli substancje chemiczne niewiadomego pochodzenia i składu. Mundurowi zaczęli szukać osoby, która przekazała im te środki. Po badaniach wyszło, że to były dopalacze.

- Nasi funkcjonariusze z wydziału kryminalnego szybko ustalili, kto sprzedał chłopakom te środki. Handlarza zatrzymano. To był mieszkaniec Pułtuska, podejrzewany o rozprowadzanie niebezpiecznych substancji – opowiada st. sierż Alicja Bobińska z mazowieckiej policji.

Podczas przeszukania mieszkania mężczyzny policja znalazła i zabezpieczyła znaczne ilości środków zastępczych tzw. dopalaczy, sprzęt służący do porcjowania substancji oraz dużą ilość pieniędzy.

– To pozwoliło na postawienie zarzutów zatrzymanemu. Odpowie on za narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia innej osoby oraz nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – tłumaczy st. sierż. Bobińska.

Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu do pięciu lat więzienia.