- W tej chwili trwa przesłuchanie mężczyzny – mówił „Rzeczpospolitej" przed godz. 14 Janusz Borucki, szef prokuratury. Po godz. 15. przesłuchanie już się zakończyło.
Mężczyzna nie przyznał się do winy. - Twierdzi, że doszło do nieszczęśliwego wypadu - dodaje prok. Borucki.
Dziecko zostało pobite w Wielką Niedzielę. Ojciec wezwał pogotowie do synka, bo jak tłumaczył niemowlę wypadło mu z rąk podczas karmienia.
Jednak obrażenia u chłopca były tak poważne, że ratownicy wezwali policję. W czasie pobicia Piotrusia matki nie było w domu. Z innym, chorym dzieckiem poszła do lekarza.
Piotruś najpierw trafił do szpitala w Świeciu, a później do specjalistycznej lecznicy w Bydgoszczy. – Jego stan jest krytyczny. Tak wynika z opinii którą dostaliśmy ze szpitala – mówi prok. Borucki.
Lekarze walczą o życie dziecka. Kilkanaście godzin temu przeprowadzili operację mózgu,. Chłopiec ma bardzo duży obrzęk. Jest w stanie śpiączki farmakologicznej.
Adrian N. już wcześniej był znany policji. W 2011 roku usłyszał zarzuty znęcania się i uszkodzenia ciała innego swojego dziecka. Wtedy też tłumaczył, że wypadło mu z rąk, a sąd uznał to za nieszczęśliwy wypadek. Mężczyznę skazano wówczas na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Okres próby mija w październiku 2015 roku.
Prokuratura skierowała do sądu wniosek o areszt dla podejrzanego. Nie wiadomo czy sąd rozpatrzy go jeszcze dziś, czy dopiero w środę rano.
Teraz Adrianowi N. grozi do 10 lat więzienia. Prokuratura zapowiada, że może zmienić zarzuty, gdyby dziecko umarło. - Ale miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie - mówi śledczy.