Reklama

Czy na Syberii jest epidemia dżumy? Rospotrebnadzor kręci, Amerykanie „oceniają warianty”

Rosyjskie władze zaprzeczają, by laborantka, która zmarła w miejscowości w pobliżu Irkucka chorowała na dżumę. Ale wszędzie, gdzie mogą wprowadzają kwarantannę i każą nosić maseczki.
„Ponad 60 osób śpi na podłodze”. Kwarantanna w szpitalu w Irkucku

„Ponad 60 osób śpi na podłodze”. Kwarantanna w szpitalu w Irkucku

Foto: Sefa Karacan / Anadolu Agency/ABACAPRESS.COM

Reklama

W co najmniej trzech szpitalach Irkucka i jednej miejscowej klinice położniczej zakazano pacjentom i pracownikom opuszczania budynków. – Od piątku zamknęli wszystkich na izolację. Ponad 60 osób (…) I oni tam śpią: na podłodze, na krzesłach. Łóżek oczywiście nie ma. Tylko raz przepuścili do środka paczki z jedzeniem od rodzin – opowiadał dziennikarzom jeden z laborantów instytutu, w którym pracowała nieżyjąca Daria Szipiłowa.

28-letnia laborantka zmarła nagle w piątek w Szelechowie, miejscowości odległej od Irkucka o około 10 km. Tam znajduje się instytut zajmujący się badaniem i leczeniem dżumy, a ona prowadziła tam badania i była współautorką co najmniej dwóch prac naukowych na temat tej choroby. Jednak według oficjalnej wersji przyczyną śmierci kobiety było „zapalenie płuc o nieznanej etiologii”. Według zaś nieoficjalnych wersji krążących w miejscowych mediach Szipiłowa stłukła w laboratorium próbówkę z zarazkami i tym się zaraziła.

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama