Reklama

Córka ocalałego z Jedwabnego: Polacy zapewnili Niemców, że sami wiedzą, jak rozprawić się z Żydami

Pod koniec uroczystości w Jedwabnem podeszła do mnie starsza kobieta, Maria. Powiedziała, że jej ojciec miał działkę sąsiadującą ze stodołą, w której spalono Żydów. Miała łzy w oczach. Rzuciłyśmy się sobie w ramiona. I płakałyśmy razem – mówi Rebeca Waserstein, córka ocalałego z pogromu Szmula Wasersztajna, którego zeznania pozwoliły ustalić prawdę o jedwabieńskim mordzie.
Rebeca Waserstein przyjechała na obchody rocznicy mordu w Jedwabnem z synem Abrahamem

Rebeca Waserstein przyjechała na obchody rocznicy mordu w Jedwabnem z synem Abrahamem

Foto: Fotorzepa/Jędrzej Bielecki

Pani ojciec i pana dziadek był jednym z nielicznych Żydów, którym udało się przeżyć mord w Jedwabnem 10 lipca 1941 r. Co o tamtych czasach mówił najbliższym?

Dobrze pamiętam, jak ojciec budził się z krzykiem w środku nocy. Byłam wtedy małą dziewczynką, urodziłam się w 1961 r. na Kubie jako najmłodsza z czwórki rodzeństwa. Pytałam ojca, co się stało. Ale on bardzo długo nic nie mówił. Starał się nas chronić przed tymi koszmarami. Nie chciał, aby kolejne pokolenia były dotknięte Holokaustem. Podobnie, jak moja mama, która też była ocalałą z Holokaustu, tylko z Drohiczyna.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama