Pani ojciec i pana dziadek był jednym z nielicznych Żydów, którym udało się przeżyć mord w Jedwabnem 10 lipca 1941 r. Co o tamtych czasach mówił najbliższym?
Dobrze pamiętam, jak ojciec budził się z krzykiem w środku nocy. Byłam wtedy małą dziewczynką, urodziłam się w 1961 r. na Kubie jako najmłodsza z czwórki rodzeństwa. Pytałam ojca, co się stało. Ale on bardzo długo nic nie mówił. Starał się nas chronić przed tymi koszmarami. Nie chciał, aby kolejne pokolenia były dotknięte Holokaustem. Podobnie, jak moja mama, która też była ocalałą z Holokaustu, tylko z Drohiczyna.