Pascal Bąk, 22-latek ze Zgorzelca, grał z kolegą na automatach, gdy do salonu gier weszło dwóch mężczyzn, oblało ich benzyną i podpaliło. Poparzeni zmarli w męczarniach.

Dziennikarze Polsatu opowiedzą o tej makabrycznej zbrodni i budzącym wątpliwości śledztwie w najbliższym wydaniu programu „Państwo w państwie".

Wspomnienia świadków są wstrząsające.

– Gdy wyjrzałem za okno, to zobaczyłem jakby uwędzonego kurczaka – mówi jeden z nich.

– To była pochodnia. Nie było widać nic z człowieka – wspomina inny mężczyzna, który usiłował Pascalowi pomóc.

Najbliżsi ofiary zarzucają prokuraturze wiele błędów. Na ławę oskarżonych trafił mężczyzna znany w miejscowym półświatku, ale rodzina uważa, że winnych było więcej, a prokuratura nie chciała znaleźć wszystkich. Świadkowie wspominali o kilku sprawcach.

Rodzina mówi też o billingach, których początkowo nie chciano sprawdzić, a gdy to w końcu zrobiono, nie sprawdzono wszystkich. O tym, że śledczy nie ustalili motywu zbrodni. Wątpliwości budzi też to, że policja nie szuka zleceniodawców.

Matka Pascala nie może odżałować syna. – Pracował w hotelu. Z każdego napiwku zdawał mi relację. Potrafił przy ludziach przyjść, pocałować mnie w czoło i powiedzieć, że mnie kocha – wspomina.