Śląska policja zatrzymała 25-letnią kobietę, matkę obydwu porzuconych w kościołach chłopców. Przebywała w mieszkaniu swojej babci.
Kobieta potwierdziła, że jest matką. Ze wstępnych informacji wynika, że do desperackiego czynu zmusiły ją ciężkie warunki materialne. Jest bezrobotna i nie ma stałego zameldowania
Na ślad kobiety natrafiono dzięki osobie, która zeznała, że kilka tygodni temu widziała dzieci na Pomorzu.
Zatrzymanej kobiecie grozi do trzech lat więzienia za pozostawienie nieletnich dzieci bez opieki.
Jeden z porzuconych chłopców ma pół roku, drugi około dwóch lat. Obaj byli zadbani, obaj w dobrym stanie.
Młodszego z chłopców znaleziono we wtorek wieczorem w kościele pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny przy ulicy Gospodarczej w Sosnowcu.
Dziecko leżało w przedsionku świątyni. Było zawinięte w kołderkę. – Była przy nim butelka mleka oraz kartka z prośbą o pomoc dla chłopca – opowiada podinsp. Aleksandra Nowara, rzecznik śląskiej policji. Malucha przewieziono do szpitala. Lekarze orzekli, że jego stan jest dobry.
Drugiego chłopca w wieku półtora roku - dwóch lat, znaleziono w środę ok. 12.30, w kościele przy ulicy Granicznej w Katowicach.
- Do wychodzącej z kościoła ze świątyni starszej kobiety podeszła inna kobieta i spytała, czy widziała dziecko porzucone w kościele i poprosiła ją, by na miejsce wezwać księdza proboszcza. Sama miała zadzwonić na policję. Nie zrobiła tego. To mogła być matka dziecka – mówi podinsp. Nowara.
Starszy chłopiec też był zadbany. Nie znaleziono przy nim żadnej kartki. Dziecko nie potrafi powiedzieć jak się nazywa. Powtarza tylko słowo: „mama, mama".
Malucha też przewieziono do szpitala, a po zbadaniu oddano go pod opiekę do rodziny zastępczej. – Szukamy rodziców, opiekunów tych dzieci. Musimy ustalić co się stało, dlaczego porzucono chłopców – mówiła rzecznik śląskiej policji.
– Zebrane do tej pory przez nas informacje na razie nie potwierdzają, że dzieci mogą być ze sobą spokrewnione, ale nie wykluczamy żadnej tezy – mówiła podinsp. Aleksandra Nowara