Wcześniej podawano wyższą izbę ofiar - 174 - ale, jak podały indonezyjskie władze, był to efekt błędu: niektóre ofiary tragedii policzono bowiem podwójnie.

Do tragedii doszło na stadionie w mieście Malang, na wschodniej Jawie, po meczu, w którym drużyna Arema FCprzegrała z zespołem Persebaya Surabaya (mecz zakończył się porażką gospodarzy 2:3).

Po końcowym gwizdku kibice drużyny gospodarzy wtargnęli na murawę, by wyrazić swoje niezadowolenie z postawy drużyny. Wówczas policja, próbując opanować sytuację, użyła gazu łzawiącego, co z kolei wywołało panikę wśród kibiców, którzy zaczęli się tratować próbując wydostać się ze stadionu - poinformował komendant lokalnej policji, Nico Afinta.

Czytaj więcej

Tragedia na Heysel. Anglicy zachowywali się jak zbrodniczy walec

Ze słów Afinty wynika, że kibice atakowali policjantów i uszkadzali samochody znajdujące się w rejonie stadionu.

Na nagraniach pokazywanych przez indonezyjską telewizję widać kibiców wbiegających na murawę i policję używającą gazu łzawiącego. 

Światowa Federacja Piłkarska FIFA w regulacjach dotyczących bezpieczeństwa na stadionach zabrania używania w obrębie stadionów broni palnej lub gazu łzawiącego.

Minister spraw wewnętrznych Indonezji na swoich profilu na Instagramie napisał, że na stadionie było więcej kibiców niż wynosi jego maksymalna pojemność - na mecz sprzedano 42 tysiące biletów, podczas gdy pojemność stadionu wynosi 38 tysięcy. 

Minister sportu Indonezji, Zainudin Amali zapowiedział, że jego resort dokona przeglądu w kwestii bezpieczeństwa na meczach piłkarskich i rozważy zmniejszenie dopuszczalnej liczby kibiców na stadionach.

Indonezyjska ekstraklasa piłkarska po tragedii w Malang zawiesiła rozgrywki na tydzień.

Indonezja w maju 2023 roku ma być gospodarzem mistrzostw świata w piłce nożnej do lat 20.