Choć postępowania kontrolne Komisji Europejskiej wobec działań rządu PiS zeszły na dalszy plan po referendum brytyjskim, to wciąż się toczą. Na początku tygodnia rząd przesłał do Brukseli odpowiedź na krytyczną opinię Brukseli dotyczącą sytuacji wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Trwająca od pół roku awantura o skład TK i tryb jego pracy skłoniła Komisję do uruchomienia tzw. procedury kontroli praworządności w Polsce. Rząd jest przekonany do swoich racji, odmawia też Brukseli prawa do prowadzenia tego typu postępowania dotyczącego działalności instytucji demokratycznych w krajach członkowskich.

Co na temat tej sprawy sądzą Polacy? Sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej" pokazuje, że wyraźnie większa jest grupa tych, którzy przyznają rację Brukseli. Wynosi 48 proc. Po stronie rządu stoi 40 proc. ankietowanych. – Polacy tradycyjnie bardziej ufają instytucjom międzynarodowym niż własnej władzy – podkreśla dr Wojciech Jabłoński, specjalista od marketingu politycznego z Uniwersytetu Warszawskiego.

Kliknij w grafikę, aby ją powiększyć:

Oczywiście, elektorat PiS jest zdecydowany – jego 90 proc. stoi po stronie rządu. Gabinet Beaty Szydło ma także duże wsparcie wśród zwolenników Pawła Kukiza (80 proc.).

Na drugim biegunie są wyborcy Nowoczesnej i Platformy – po ok. 90 proc. z nich przyznaje rację Brukseli. Młodsi wyborcy (18–34 lata) stoją po stronie rządu, średnie pokolenie i starsi – po stronie eurokratów. Co do zasady – im większa miejscowość, tym większe wsparcie dla Komisji Europejskiej, a mniejsze dla rządu.

– To dowód nie tylko na naszą proeuropejskość, ale także asekurację – uważa prof. Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. – Polacy boją się rozwodu z Unią, dlatego nie chcą awantur z Brukselą.

Postępowanie w sprawie kontroli praworządności to niejedyny kłopot w relacjach rządu z Brukselą. Niedawno Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwko Polsce w związku z decyzją resortu środowiska o zwiększeniu wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Zarzuca Polsce naruszenie zapisów europejskiego programu ochrony przyrody Natura 2000. Ponieważ plan zwiększenia wycinki może spowodować nieodwracalne szkody, Komisja dała polskim władzom jedynie miesiąc na odpowiedź.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

W tej sprawie różnica między stronnikami Komisji Europejskiej i rządu jest jeszcze większa. Rację stanowisku Brukseli przypisuje 43 proc. Polaków, a po stronie ministra środowiska Jana Szyszki jest co trzeci badany (33 proc.). Widać też wyraźną różnicę między opiniami kobiet i mężczyzn. Panie zdecydowanie stoją po stronie Komisji (52 proc. za Brukselą, 23 proc. za rządem), a wśród mężczyzn więcej jest stronników rządu (44 proc. za Warszawą, 34 proc. za Brukselą).

Rząd ma w sprawie puszczy najlepsze notowania wśród mieszkańców wsi – wspiera go 36 proc., podczas gdy Brukselę 34 proc. W miastach i miasteczkach większym poparciem cieszy się Komisja Europejska. Widać to zwłaszcza w miastach średniej wielkości (50–200 tys. mieszkańców), gdzie po stronie Brukseli stoi 56 proc. badanych, a po stronie rządu – 33 proc.

Ponownie rząd może liczyć na wyborców PiS i Kukiza (po 65 proc. wsparcia). Stanowisko Brukseli wspierają za to zwolennicy Nowoczesnej (82 proc.) i Platformy (78 proc.). – Widać, że nawet w elektoracie PiS jest znacząca grupa osób, która w sporach na arenie europejskiej stoi po stronie Brukseli – zauważa prof. Kik. – To dlatego, że na elektorat PiS składają się dziś częściowo dawni wyborcy lewicy, a oni są proeuropejscy.

Co ważne, badanie wykonano przed brytyjskim referendum, a zatem wynik głosowania nie wpłynął na rezultaty sondażu. Ale dr Jabłoński zwraca uwagę na jedno: – Od momentu dojścia do władzy pół roku temu PiS prowadzi operację budzenia nastrojów patriotycznych i podkreślania swej odrębności wobec UE. Ponieważ idzie mu to całkiem sprawnie, z czasem nastroje społeczne mogą się zmienić.