CNN zastrzega, że nie otrzymało jeszcze potwierdzenia osiągnięcia Johnsona od producenta gry.

- Każdy z nas chce złapać je wszystkie i zostać mistrzem pokemonów, to marzenie z dzieciństwa, ale nigdy nie sądziłem, że to przydarzy się mnie - mówi w rozmowie z CNN Johnson.

Aplikacja Pokemon GO pojawiła się na amerykańskim rynku 6 lipca. Johnson twierdzi, że już w pierwszym tygodniu zabawy złapał 135 Pokemonów. Kiedy zdał sobie sprawę, że jest blisko złapania wszystkich stworków, postanowił to zrobić, co zajęło mu kolejne dwa tygodnie.

Ostatniego pokemona 28-latek miał złapać po północy 21 lipca w Central Parku. Towarzyszyła mu grupa osób, które poznał przy łapaniu pokemonów.

Johnson pytany o grę zapewnia, że mimo iż nie przespał przez nią kilku nocy, to jednak nie wpłynęła ona w jakiś znaczący sposób na rytm jego życia. Podkreślił, że w pracy spędzał - jak zwykle - ok. 50 godzin w tygodniu. Po pracy zjadał obiad ze swoją dziewczyną, a potem szedł razem z nią łapać pokemony, choć ona szybciej wracała do domu. - Bardzo mnie wspierała - zapewnił jednak podkreślając, że jego dziewczyna również jest wielką fanką tej japońskiej kreskówki.

Poszukiwania pokemonów miały zajmować Johnsonowi od 6 do 10 godzin dziennie - często kładł się spać dopiero ok. 4 lub 5 nad ranem.

Teraz Johnson chce złapać trzy pokemony, które nie występują w USA - w tym celu musiałby pojechać do Europy, Japonii oraz Australii lub Nowej Zelandii. Podróż ma mu zafundować sieć hoteli Marriott.