Polacy chcą, by Festiwal Polskiej Piosenki odbył się w Opolu – wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej". Uważa tak 68,3 proc. ankietowanych osób. Tylko 22,4 proc. respondentów nie ma nic przeciwko temu, by zorganizowano go w innym mieście.

– Wyniki sondażu pokazują, jak bardzo jesteśmy konserwatywnym narodem. Potrafimy spojrzeć na tę sprawę ponad partyjnymi podziałami – komentuje prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Festiwal w Opolu jest pewnego rodzaju marką, dlatego jest wysokie poparcie dla pomysłu, by odbywał się nadal w tym mieście – dodaje prof. Mirosław Pęczak, socjolog z tej samej uczelni.

Ekspert zwraca jednak uwagę na to, że wyniki sondażu nie są miażdżące.

– Więcej niż co piąty ankietowany odpowiedział, że jego zdaniem festiwal polskiej piosenki mógłby odbywać się także w innym mieście. A to jednak dowód na to, że w ostatnich latach ranga tego wydarzenia znacznie się obniżyła – tłumaczy prof. Pęczak.

Dlaczego tak się stało? Jego zdaniem w ostatnich latach przybyło w Polsce konkurencyjnych wydarzeń i dlatego festiwale organizowane przez telewizję cieszą się coraz mniejszą popularnością – zwłaszcza wśród osób młodych.

Dlatego też liczba zwolenników festiwalu polskiej piosenki rośnie wraz z wiekiem ankietowanych Polaków. Z sondażu wynika bowiem, że za pozostawieniem go w Opolu opowiadają się osoby powyżej 30. roku życia (najwięcej, bo aż 83 proc., w grupie 30–39 lat).

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Z kolei 58 proc. najmłodszych respondentów (między 18. a 24. rokiem życia) uważa, że może on się odbyć w każdym innym mieście. Tylko co trzeci ankietowany z tej grupy twierdzi, że wciąż powinno być to Opole.

W ostatnich tygodniach opolski festiwal stał się przedmiotem politycznej rozgrywki. Choć prezes TVP Jacek Kurski zarzeka się, że nie podejmował żadnych prób ograniczenia obecności niektórych artystów (np. Kayah) ze względu na ich udział w czarnym proteście i marszach KOD, to wielu z nich w ramach protestu zrezygnowało z udziału w imprezie. Ostatecznie prezydent Opola ogłosił, że miasto wypowiada umowę z TVP na organizację festiwalu. Opozycja wykorzystała sytuację, by uderzyć w PiS, a niektórzy politycy tej partii uznali, że cała akcja jest odgórnie zaplanowana.

Nie powinno zatem dziwić, że wśród absolutnych zwolenników festiwalu właśnie w Opolu są wyborcy PO (89 proc.), Nowoczesnej (86 proc.), Kukiz'15 (69 proc.), Partii Razem (67 proc.), SLD (92 proc.) a także wszyscy ankietowani zwolennicy PSL i Prawicy RP.

– Dla opozycji afera wokół tego festiwalu to prezent od losu. Opole jest symbolem kultury popularnej, która od zawsze krytykuje rządzących – tłumaczy prof. Chwedoruk.

Jego zdaniem spór o Opole w powszechnym przekonaniu urósł do rangi symbolu walki z propagandą i obecną władzą.

Za przeniesieniem festiwalu do innego miasta opowiada się wprawdzie prawie połowa (49 proc.) wyborców Prawa i Sprawiedliwosci, to jednak 44 proc. zwolenników partii Jarosława Kaczyńskiego chce, by odbył się on jednak w opolskim amfiteatrze.

– Wyborcy PiS są nieco starsi od tych, którzy głosują na inne partie. Przyzwyczaili się, że festiwal polskiej piosenki zawsze odbywał się w Opolu, i nie widzą powodów, by teraz miało się to zmienić – podsumowuje Chwedoruk. ©?

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: j.cwiek@rp.pl