"Nie umarł, zabili go!" - pisali organizatorzy demonstracji w materiałach rozpowszechnianych przed marszem.
"Sprawiedliwość dla Diego. Proces i kara dla winnych" - dodawali.
Uczestnicy demonstracji na kilka godzin zablokowali ulice Buenos Aires.
W wiecu brała udział była żona piłkarza, Claudia Villafane, i jego dwie córki, Dalma i Gianinna.
W poniedziałek spotkała się rada medyczna, na wniosek Ministerstwa Sprawiedliwości. Jej członkowie mają przeanalizować okoliczności zgonu Maradony.
Piłkarz borykał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. W momencie śmierci wracał do zdrowia po operacji w obrębie czaszki.