Śmierć piłkarza w listopadzie 2020 roku jest obiektem śledztwa w sprawie jej okoliczności oraz tego czy do zgonu nie doprowadziły zaniedbania osób zajmujących się stanem zdrowia Maradony.

"Nie umarł, zabili go!" - pisali organizatorzy demonstracji w materiałach rozpowszechnianych przed marszem.

"Sprawiedliwość dla Diego. Proces i kara dla winnych" - dodawali.

Uczestnicy demonstracji na kilka godzin zablokowali ulice Buenos Aires.

W wiecu brała udział była żona piłkarza, Claudia Villafane, i jego dwie córki, Dalma i Gianinna.

W poniedziałek spotkała się rada medyczna, na wniosek Ministerstwa Sprawiedliwości. Jej członkowie mają przeanalizować okoliczności zgonu Maradony.

Piłkarz borykał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. W momencie śmierci wracał do zdrowia po operacji w obrębie czaszki.