Gdańskie historyczne piwo jopejskie oficjalnie zaprezentowanie zostanie przez browar z... Torunia. Wszystkiemu winne przedłużające się procedury, które opóźniają legalizację piwa, na którą czeka trójmiejski piwowar.

Piwo jopejskie było produkowane w Gdańsku od XV wieku do czasów tuż po I wojnie światowej. Zawiera ciężki, 45-procentowy ekstrakt (głównie cukier, słód, chmiel) i ma posmak zbliżony do porto czy sherry. Wysyłane było do Anglii i Holandii. Miało wtedy ok. 3–6 procent alkoholu. Używane było jako przyprawa do zup i dań (rodzaj maggi), lekarstwo, a także dodatek do produkcji innych piw.

Gdańscy piwowarzy nie mogą więc sobie darować, że w najbliższą niedzielę uroczystą premierę tego piwa urządza browar Olimp z Torunia. Tym bardziej że produkcję piwa chce uruchomić piwowar Johannes Herberg z trójmiejskiego browaru PG4. W piwnicy browaru wybudował specjalne pomieszczenie: ma w nim cztery wielkie zbiorniki na 1100 litrów płynu, składniki i oryginalny przepis. Jednak wielkie tanki stoją puste, bo od pół roku czeka na legalizację.

Główny Urząd Miar musi bowiem wszystkie zbiorniki zwymiarować, oplombować, sprawdzić dokładność manometrów. Piwo to towar akcyzowy, więc wszystko musi się zgadzać.

W PG4 działają już inne tanki (zbiorniki) produkujące piwa: pszeniczne, żytnie, pils czy marcowe. Ale akurat otwarte zbiorniki do produkcji jopejskiego są innego rodzaju i wymagają innych zgód. Ostatnio okazało się, że niemiecka firma, która zrobiła zbiorniki do jopejskiego – Caspary GmbH – zmieniła nazwę na Caspary GmbH & Co KG.

– I tuż przed Wigilią urząd miar powiedział, że w związku ze zmianą nazwy producenta, musimy zmienić całą dokumentację, wszystkie rysunki, tabliczki przy tankach – mówi Herberg. – Procedura, która w Niemczech trwa miesiąc, w Polsce trwa już ponad pół roku.

Piwowar z Gdańska zapowiada, że gdy już wreszcie ruszy z produkcją, to jopejskie będzie sprzedawane w PG4 na miejscu, do kolacji oraz w butelkach na wynos. Może uda się też wysyłać je do Szkocji, do tamtejszych destylarni whisky, żeby wzbogacało smak tamtego trunku. I wzdycha: Jeżeli wreszcie przebrniemy przez legalizację...