Fefar wytłumaczył się w ten sposób z nieobecności w pracy, po tym jak pracodawca zwrócił się do niego w oficjalnym piśmie z prośbą o wyjaśnienie dlaczego w ciągu ośmiu miesięcy pojawił się w pracy tylko 16 razy.

"Jestem 10. inakarnacją Pana Wisznu" - odpisał mężczyzna. Dodał, że na co dzień zajmuje się "przenoszeniem się do piątego wymiaru, w celu wpłynięcia na sumienie świata". "Nie mogę wykonywać tej pracy w biurze" - zaznaczył.

Również w rozmowie z indyjską telewizją Fefar przekonywał, że jest inkarnacją hinduskiego bóstwa.

- Nawet jeśli mi nie wierzycie, to naprawdę jestem 10. inkarnacją Wisznu i udowodnię to w nadchodzących dniach - stwierdził.

Mężczyzna mówił też, że z tego, iż jest inkarnacją boga, zdał sobie sprawę w marcu 2010 roku, kiedy siedział w biurze. Od tego czasu - jak twierdzi - ma boskie moce.

Fefar jest m.in. przekonany, że dzięki swoim mocom uratował Indie przed suszą.

We wrześniu 2017 roku mężczyzna został zatrudniony jako inżynier przy realizowanym przez lokalne władze projekcie: budowie tamy na rzece Narbada.