- Przy ul. Srebrnej w Szczecinie doszło do eksplozji. Dom jednorodzinny uległ zawaleniu. W akcji ratowniczej działa 6 jednostek straży pożarnej, w tym grupa ratowniczo-poszukiwawcza, 6 karetek, 2 śmigłowce LPR – napisał na Twitterze Zbigniew Bogucki, wojewoda zachodniopomorski.

Dodał, że jest siedem osób poszkodowanych, w tym pięcioro dorosłych i dwoje dzieci. - Obecnie poszkodowani żyją – napisał wojewoda.

Do wybuchu gazu doszło przed godz. 16 w domu jednorodzinnym przy ul. Srebrnej w Szczecinie - Żydowcach. W wyniku wybuchu budynek częściowo się zawalił. Zachowała się tylko jedna ściana, pozostałe albo runęły, albo są uszkodzone.

Na miejscu pojechały służby ratownicze m.in. straż pożarna i pogotowie ratunkowe, w tym śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

- O godz. 15.41 dostaliśmy zgłoszenie dotyczące wybuchu, najprawdopodobniej wybuchu gazu w budynku mieszkalnym przy ul. Srebrnej – powiedziała w rozmowie z portalem 24kurier.pl Paulina Heigel, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie.

Ze wstępnych informacji wynika, że siedem osób zostało poszkodowanych, pięć z nich to osoby dorosłe, dwie dziewczynki w wieku trzech i siedmiu lat.

- Osobiście wyciągałem dziewczynkę jako pierwszą, potem mężczyznę, który leżał przy ogrodzeniu, którego wybuch odrzucił poza budynek. Potem przebiegliśmy na tył domu, gdzie ciężkim betonem, regipsami, całą konstrukcją, przywalona została kobieta. Odsunęliśmy we dwóch z sąsiadem tą konstrukcję, wyciągnąłem tą panią, przykryłem, bo zaczęło się jej robić zimno – opowiadał jeden z sąsiadów, który brał udział w akcji ratunkowej w rozmowie z Radiem Szczecin.

Razem z innymi sąsiadami sprawdzali, czy kobieta nie ma złamanego kręgosłupa, ani kończyn.

Już wiadomo, że dzieci są w stanie dobrym, przytomne, stabilne. Mają urazy głowy i poparzenia kończyn, zostały zabrane do szpitala.

Pozostałe osoby także trafiły do szpitala. W najpoważniejszym stanie jest mężczyzna w wieku 61 lat, który został zabrany do szpitala śmigłowcem. Był nieprzytomny,  z poparzeniami głowy, klatki piersiowej, kończyn. Ma poparzone 60 procent ciała.

Na miejscu cały czas pracują policjanci, straż pożarna, pogotowie. Sprawdzają, czy pod gruzami nie ma innych osób.

- Po zakończeniu tych działań będziemy wyjaśniać przyczyny i okoliczności tego zdarzenia – powiedziała w rozmowie z Radiem Szczecin Ewelina Gryszpan z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie.