Sąd w Jambi orzekł, że choć nastolatka rzeczywiście dokonała nielegalnej aborcji, to jednak zrobiła to w okolicznościach, które sprawiają, iż powinna wyjść na wolność.

X

Rzecznik nastolatki, Damai Idianto powiedział, że jest "bardzo szczęśliwy" iż jego klientkę oczyszczono z zarzutów.

Z kolei Ida Zbuaidah z organizacji kobiecej Beranda Perempuan pochwaliła sędziów za wyrok, ale zaapelowała też, by prokuratura odstąpiła od aktu oskarżenia matki dziewczyny, która jest oskarżona o pomaganie nastolatce w nielegalnej aborcji.

- Doceniamy, że sędziowie oddali sprawiedliwość ofierze. Ale teraz wszystkie wysiłki należy skoncentrować na uleczeniu jej traumy i zwolnieniu z aresztu jej matki - powiedziała Zubaidah.

Aborcja co do zasady jest nielegalna w Indonezji z wyjątkiem ściśle określonych przypadków - jednym z nich jest sytuacja, w której dziecko jest owocem gwałtu. W takiej sytuacji aborcja jest jednak dopuszczona jedynie w początkowej fazie ciąży - tymczasem płód, który znaleziono zakopany w ziemi niedaleko domu nastolatki, miał - jak pisze "The Guardian" - siedem miesięcy.

15-latka przed sądem pierwszej instancji zeznała, że urodziła dziecko sama w swoim pokoju po wypiciu wywaru ziołowego z kurkumy i soli.

Po wyroku sądu pierwsze instancji nastolatka miała odsiadywać karę więzienia w tym samym więzieniu co jej brat, który został skazany na dwa lata więzienia za napaść seksualną na osobę niepełnoletnią.