Badanie przeprowadzili naukowcy z amerykańskiej Narodowej Biblioteki Medycznej. Zalecili, by w miejscach szczególnie niebezpiecznych wprowadzić zakaz wykonywania "selfie". Miałoby to zmniejszyć liczbę zgonów. 

Do wypadków najczęściej dochodzi na szczytach gór, na dachach wysokich budynków i na jeziorach. Najczęstszą przyczyną zgonów są utonięcia, wypadki komunikacyjne i upadki z dużej wysokości. 

Pojawiają się również informacje o śmierci w wyniku ataku zwierząt, porażeń prądem, podpalenia i użycia broni palnej.

BBC podaje przykłady 19-letniego Gavina Zimmermana, który robiąc "selfie" spadł z klifu w Australii.

We wrześniu zginął natomiast Tomer Frankfurter. Mężczyzna spadł z wysokości 250 metrów w kalifornijskim parku Yosemite.

Naukowcy przeprowadzili badanie, w którym przeanalizowano podobne zdarzenia. Najczęściej do zgonów podczas wykonywania zdjęcia dochodzi w Indiach, Rosji, Stanach Zjednoczonych i Pakistanie. 72,5 proc. przypadków to mężczyźni.

W 2011 roku liczba doniesień wyniosła 3. W 2016 wzrosła do 98, a w ubiegłym roku było ich 93.

Naukowcy podkreślają, że liczba zgonów, do których przyczyniło się robienie "selfie" może być znacznie wyższe, ponieważ nie jest to odnotowywane jako przyczyna śmierci. Przykładem są wypadki drogowe, do których dochodzi przez kierowców, którzy w czasie jazdy skupiają swoją uwagę na telefonie.