Czy obowiązkowy pobór jest zgodny z zasadą równości płci? - zadała przy okazji pytanie największa austriacka gazeta, tabloid "Kronen Zeitung". - Nie. Obowiązek powinien też obejmować kobiety - odpowiedział znany konstytucjonalista Heinz Mayer.

- Kiedyś wojaczka była męską sprawą. Ale równouprawnienie daleko zaszło. Kobiety już służą w wojsku, także z bronią w ręku. W Austrii również - powiedział Mayer, którego zdaniem za kilka lat nie da się już wytłumaczyć, że kobiety mają prawa, a nie obowiązki w sprawie służby w armii.

Temat poruszył opinię publiczną, w sprawie wysyłania Austriaczek do armii można głosować na niektórych stronach informacyjnych w internecie.

Nie będzie na ten temat pytania w referendum, które odbędzie się 20 stycznia. - Mayer to renomowany konstytucjonalista, ale trudno mi sobie wyobrazić, by przeforsowano obowiązkową służbę wojskową dla kobiet - mówi "Rz" Martin Fritzl, publicysta zajmujący się armią w liberalnym dzienniku "Die Presse".

Według sondaży większość Austriaków opowie się za utrzymaniem obowiązkowej służby wojskowej. Dla mężczyzn.

 

Więcej w jutrzejszej "Rzeczpospolitej"