Robert Hannigan, były szef GCHQ, brytyjskiej służby specjalnej zajmującej się zbieraniem i oceną informacji pochodzących z rozpoznania promieniowania elektromagnetycznego wykorzystywanego w telekomunikacji, powiedział BBC, że gigant mediów społecznościowych był kiedyś bardziej zainteresowany czerpaniem zysków z danych użytkowników, niż ochroną prywatności.

Czytaj także: Facebook wykrył groźną lukę. Hakerzy mogli włamać się do 50 mln kont

 

 

 

- To nie jest rodzaj organizacji charytatywnej świadczącej bezpłatne usługi, to bardzo trudny międzynarodowy biznes, a te duże firmy technologiczne są zasadniczo największymi globalnymi reklamodawcami na świecie, tam zarabiają miliardy - poiedział Hannigan. - W zamian za usługi, które uznasz za przydatne, biorą twoje dane i wyciskają z niego każdą kroplę zysku - dodał. Zapytany, czy Facebook jest zagrożeniem dla demokracji, Hannigan powiedział, że „potencjalnie tak”, ale dzięki rygorystycznym regulacjom i kontroli, tak się nie dzieje. - Ale te wielkie firmy, szczególnie tam, gdzie istnieją monopole, nie mogą się szczerze zreformować same  - zaznaczył. 

W październiku Facebook przyznał, że luka w oprogramowaniu, o której poinformowano dwa tygodnie wcześniej, spowodowała naruszenie zasad bezpieczeństwa w przypadku 30 mln osób. Hakerzy uzyskali dostęp do prywatnych informacji na temat zaatakowanych, w tym wyznawanej religii, dat i miejsc urodzenia, wykształcenia i pracy a nawet ostatnich wyszukiwań na danym urządzeniu.