Pracownice urzędu skarbowego z Bartoszyc pojawiły się wpiątek po południu w jednym z warsztatów samochodowych. Choć warsztat był już zamknięty, kobiety bardzo nalegały, aby im pomóc, w związku z czym, jeden z pracowników wśród prywatnych rzeczy znalazł używaną żarówkę i ją zamontował. Mężczyzna oczekiwał zapłaty jedynie za usługę. Za zamontowaną żarówkę nie chciał żadnych pieniędzy. Gdy mechanik nie wydał paragonu, kontrolerki ze skarbówki ujawniły prawdziwy cel swojej wizyty.
Za usługę wartą dziesięć złotych, podatek VAT to dwa złote i trzydzieści groszy.
Czytaj także: Chciały ukarać mechanika, który im pomógł.
Ze względu na to, że mężczyzna, który pomógł kobietom nie przyjął mandatu w wysokości 500 złotych, urzędniczki skierowały sprawę do sądu.
To nie finał tej akcji. Dyrektor Krajowej Administracji Skarbowej odwołał Małgorzatę Sipko z funkcji naczelnika Urzędu Skarbowego w Bartoszycach. Sipko sama złożyła wniosek o rezygnację z pełnionej funkcji.
Wcześniej o ukaranie naczelnik apelował rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz.
Małgorzata Sipko straciła stanowisko naczelnika, nadal będzie pracować w urzędzie. Wciąż prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne w jej sprawie.