"Zobaczcie jak można nas wszystkich zawstydzić! Może ktoś wie kto to jest?" – napisał Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry w mediach społecznościowych zamieszczając zdjęcie mężczyzny z workami pełnymi śmieci.

Dość szybko udało się odnaleźć poszukiwanego, który sprzątał las. To Białorusin, który przyjechał do Polski w poszukiwaniu pracy. Chce u nas zostać na dłużej.

Aliaksandr trafił do Zielonej Góry, tu znalazł pracę, a w wolnym czasie nagrywa też filmy w ojczystym języku, które publikuje na kanale YouTubve. Tam pojawiło się już kilka materiałów z Zielonej Góry.

Mężczyzna postanowił społecznie posprzątać las znajdujący się za ulicą Sulechowską w Zielonej Górze. Trafił na miejsce częstych libacji alkoholowych, gdzie nagromadziło się sporo śmieci. Podczas sprzątania zebrał 10 pełnych worków śmieci.

"Po prostu lubię tu zarówno ludzi, przyrodę i miasto. To chyba wszystko" – napisał Białorusin na profilu prezydenta Zielonej Góry na Facebooku.

Jego akcja wywołała falę pozytywnych komentarzy. "Gratulacje dla tego Pana! Super inicjatywa, dziękujemy" – napisała jedna z mieszkanek miasta.

Inna pytała włodarza miasta: "Panie prezydencie, gdyby ode mnie zależało, dałabym mu w ciemno polskie obywatelstwo. Myślę, że to dobry człowiek, choć może to tak prosto nie będzie. Ale może by spytać się go, czy czegoś nie potrzebuje, np. przedłużenie pobytu, pozwolenia na pracę, czy co tam dla obcokrajowca jest ważne?".

Sprawę skomentowała też Białorusinka mieszkająca w Polsce. "Jak miło czytać dobre wiadomości o swoich rodakach. Dobra robota dla Ciebie. Lokalne władze chcą podziękować za inicjatywę" – dodała.

Urząd Miasta w Zielonej Górze docenił gest obywatela Białorusi, a teraz urzędnicy chcą się z nim skontaktować i mu podziękować za sprzątanie.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Sam Aliaksandr napisał: „Bardzo mi miło czytać wszystkie Wasze komentarze, ale nawet nie skończyłem tego, co zaczęłam. Jeszcze raz dziękuję wszystkim! Nie sądziłem, że ten filmik dostanie taki rozgłos. A teraz nawet nie wiem co z tym zrobić. Niestety prawie nic po polsku nie rozumiem".