Podejrzewa się, że za wyciek danych odpowiedzialny jest cyberatak przeprowadzony przez Koreę Północną.

Południowokoreańskie Ministerstwo ds. Zjednoczenia poinformowało, że 19 grudnia dowiedziało się, iż komputer w ośrodku w prowincji Gyeongsang Północny został zainfekowany wirusem.

W ośrodku dokonano inspekcji komputerów pracowników, która wykazała, że jeden z komputerów padł ofiarą hakerów w ubiegłym miesiącu. W efekcie doszło do wycieku danych - w tym nazwisk, dat urodzenia i adresów 997 uciekinierów z Korei Północnej.

Ministerstwo podkreśla, że pracownicy ośrodka są zobligowani do korzystania z komputerów, które nie są podpięte do internetu i kodowania danych dotyczących osobistych informacji o uciekinierach.

Jak się jednak okazało jeden z pracowników nie przestrzegał tych zasad i otworzył na służbowym komputerze e-mail, który otrzymał z zewnętrznego źródła.

Policja szuka obecnie nadawcy tego e-maila.

Ministerstwo ds. Zjednoczenia podkreśla, że na bieżąco śledzi postępy w śledztwie.