Reklama

„World Order”: Los świata w naszych rękach

Kto jest przekonany, że przestawiałby figury na globalnej szachownicy lepiej niż Donald Trump czy Xi Jinping, niech najpierw spróbuje swoich sił w „World Order”.
„World Order”: Los świata w naszych rękach

Foto: mat.pras.

Bieżąca polityka, geopolityczne przetasowania, rywalizacja mocarstw, powrót do polityki siły – z pewnością są to tematy rozpalające debatę publiczną. Wielu z nas jest nimi żywo zainteresowanych, staramy się chwytać każdą informację w tej kwestii. Nic dziwnego, że taka tematyka przedostała się również do gier planszowych. W końcu, któż nie chciałby spróbować swoich sił na arenie międzynarodowej?

Umożliwi nam to „World Order”, który dzieje się w 2010 r., kiedy potęga Stanów Zjednoczonych zaczyna słabnąć, a inne potęgi chciałyby uszczknąć więcej z geopolitycznego tortu. Graczom (od dwóch do czterech) przyjdzie wybrać między Stanami Zjednoczonymi, Rosją, Chinami i Unią Europejską, a ich celem będzie oczywiście zdobycie dominacji nad światem i zdeklasowanie rywali. Ci sami twórcy zaserwowali nam wcześniej grę „Hegemony” (dostępną także po polsku), gdzie ścierały się… klasy społeczne, a zadaniem graczy było przeforsować swoją agendę i nie doprowadzić do upadku państwa. Jak widać, teraz postanowili przenieść konflikt na wyższy poziom. Sprawdźmy, jakie przyniosło to skutki (dla jakości i przyjemności płynącej z rozgrywki).

Pozostało jeszcze 81% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama