Zaczynam od środka. Od przerw na nawodnienie, które wprowadzono na największym sportowym wydarzeniu tego roku: mundialu rozgrywanym w Ameryce Północnej, w tym w Stanach Zjednoczonych – za czasów Donalda Trumpa budzącym największe emocje kraju świata, raczej negatywne. Przerwy były w środku połowy meczu, pierwszej i drugiej, czyli chodzi o dwa środki. Przerwy wprowadzono obligatoryjnie. Jak się powszechnie komentuje, przede wszystkim po to, by było więcej czasu na reklamy. Zgodnie z cyniczną zasadą: cel uświęca środki.