Dotychczas w takich dokumentach widniały dwie rubryki: „ojciec” i „matka”. Tym razem w jednej z nich – zamiast ojca – wpisano „rodzic”. Właśnie w tym miejscu urzędnicy wpisali nazwisko 47-letniej Betty Knowles. Jej 38-letnia partnerka Natalie Woods, biologiczna matka dziewczynki, figuruje jako matka.
– To fantastyczne, tak powinno być – mówiła po podpisaniu dokumentu Natalie.
Obie kobiety, które żyją w związku od 15 lat, uzgodniły, że Lily-May Betty Woods do jednej z nich będzie się zwracała „mummy”, a do drugiej „mama B”.
– Chciałyśmy mieć dziecko. Miałyśmy dwie możliwości: sztuczne zapłodnienie lub adopcja. Ale ja bardzo chciałam mieć dziecko biologiczne – tłumaczyła Natalie.
Jak pisał „Daily Mail”, kobiety zapłaciły za sztuczne zapłodnienie 7 tysięcy funtów, gdyż narodowy fundusz zdrowia nie refunduje kosztów parom lesbijskim. Nie wiedzą, kto jest dawcą spermy, ale gdy ich córka skończy 18 lat, sama będzie mogła go odszukać. – Nawet nie myślimy o nim jak o ojcu – przyznała Woods.
Jej rodzice, którzy są katolikami, nie akceptują jej wyboru i odsunęli się od córki, rodzice Betty Knowles nie żyją. – Wśród naszych znajomych jest wiele starszych pań, które już dziś są jak babcie dla Lily-May – mówią obie panie.
Brytyjki skorzystały z prawa, które weszło w życie w kwietniu ubiegłego roku. Jak same jednak przyznały, wiele par lesbijskich, decydując się na dziecko, wybiera dawcę spermy, który jest im znany. Wtedy w akcie urodzenia muszą wpisać ojca. One celowo wybrały dawcę nieznanego. – Rozmawiałyśmy o tym, ale nie znałyśmy nikogo, kto byłby odpowiednią osobą – tłumaczyły.
W amerykańskim stanie New Jersey już w 2006 roku para lesbijska wygrała w sądzie prawo do umieszczenia swoich nazwisk w akcie urodzenia dziecka.