Para już została przesłuchana przez policję. Tłumaczyła, że oddała dziecko ze strachu przed rodziną i problemami ekonomicznymi. - Mówili, że bali się czy poradzą sobie z dzieckiem - opowiadają policjanci.

Rodzice zapewnili, że nie chcieli porzucać syna w oknie życia, bo i tak by trafił do szpitala. Dlatego sami go tam zanieśli. Kobieta ciążę ukrywała przed bliskimi.

Rodzice nie będą odpowiadać karnie za porzucenie dziecka. Policja już wniosła do prokuratury o umorzenie tego postępowanie.

Ale niezależnie od tej sprawy karnej porzuconym dzieckiem zajmie się sąd rodzinny. Rodzice będą musieli tam walczyć o prawa do synka.

Chłopiec został podrzucony do białostockiego szpitala w Święto Trzech Króli. Dziecko przyniósł ok. ok. 40-letni mężczyzna. Położył zawiniątko na ławce w ginekologiczno-położniczej izbie przyjęć.

Personelowi powiedział, że noworodka dostał przed chwilą od jakiejś kobiety na ulicy. Chłopiec był ciepły, owinięty w poszewkę od poduszki i koc. Miał zabandażowaną pępowinę.

Jak szacowali  lekarze noworodek przyszedł na świat godzinę przed porzuceniem. Dziecko waży niespełna trzy kilogramy. Jest w dobrym stanie. Personel zajął się chłopcem. Pielęgniarki nadały mu imię Kacper, bo urodził się w święto Trzech Króli.